Legalizacja? NIE! Liberalizacja? TAK! Bo droższa.

Legalizacja? NIE! Liberalizacja? TAK! Bo droższa.

nie liberalizacja prawa, ale legalizacja marihuany potrzebnaZawsze gorący temat legalizacji narkotyków miękkich powraca za sprawą zmian w prawie narkotykowym. Nie wiem, kto z tej okazji mocniej tryska dumą: czy media są dumne z działań rządu, czy rząd z medialnego sukcesu, jaki bez wątpienia odniósł. Mnie za to najnormalniej w świecie krew zalewa i jeśli miałbym przyłączyć się do grona tryskających, to tryskałbym najwyżej jadem lub żółcią.

Albo sami są idiotami, albo mają ludzi za idiotów, albo wszyscy są siebie warci i przez to tak sobie tryskają. Mnie za to szlag trafia na widok tego – naprawdę, nie ma słów, które oddałyby w pełni głębię tej bezdennej głupoty – co ci sejmowi idioci w garniturach wyprawiają. Jeśli oni liberałowie, to ja jestem długopis.

Mimo “liberalizacji” Polska nadal ma najbardziej restrykcyjne prawo narkotykowe w Europie:

  • posiadanie: zakazane
  • złapią: rusza machina mająca na celu zbadać relacje złapanego z tym, z czym został złapany
  • złapią kolejny raz: albo żeś diler, albo żeś uzależniony i na leczenie cię dać

O tym, że marihuana na legalizację zasługuje bardziej, niż najlżejsze nawet alkohole, powiedziano już wszystko. Padły też wszystkie argumenty za tym, że głupotą jest wywalanie kasy na walkę z najmniej szkodliwą używką, podczas gdy groźniejsze są legalne i opodatkowane. I co? I w efekcie jeszcze więcej podatków najbardziej opodatkowanym, a to, co nie opodatkowane, niech dalej będzie poza kontrolą państwa. By ich szlag!

Cywilizowane kraje – nawet jeśli nie zalegalizowały marihuany – to za jej posiadanie w nieznacznych ilościach karzą najwyżej… mandatem. Ale Polska nie jest cywilizowanym krajem, bo w Polsce za to samo lepiej jest po prostu pójść siedzieć/wziąć wyrok w zawiasach, niż korzystać z dobrodziejstw tak zwanej „liberalizacji”. Już te mandaty są lepsze, bo przynajmniej coś do państwowej kasy skapuje. Najgorsze i tak jest to, że taka marihuana jest nielegalna i że z jej sideł trzeba ratować obywateli, choć z sideł groźniejszego, papierosowego uzależnienia nikt nie zamierza na siłę wyzwalać.W jaki sposób marihuana uzależnia, że trzeba ją zwalczać?
Zioło działa podobnie, jak telewizyjne seriale. Stanowi rozrywkę, przyjemność i w czasie działania wywołuje we łbach lekkie przeciągi. Dystansuje od własnych, codziennych spraw, pozwala widzieć zwykłe życie z nieco innej, mniej racjonalnej perspektywy i… to wszystko. I jedno i drugie jest dla przyjemności i regularnie stosowane w pewnym stopniu tak samo uzależnia. A czy jest zdrowe? Opinie na ten temat są różne i do dziś nie stwierdzono jednoznacznie, czy gorsza przed telewizorem jest pozycja leżąca, czy siedząca, a także jaki wpływ na zdrowie fizyczne/psychiczne ma częstotliwość używania.

Pisałem, że alkohol i papierosy są groźniejsze?

Liberalizm po polsku, czyli jeszcze więcej zmarnowanych pieniędzy
Trzeba być skończonym idiotą albo po prostu zasiadać w obecnym rządzie, by takie prawo wprowadzać. Ta tzw. liberalizacja prawa w stosunku do narkotyków miękkich, posiadanych jedynie na własny użytek jest kolejną, zrobioną przez rządzących, dziurą w worku z państwowymi pieniędzmi.

Do opłacania spraw o narkotykowe pierdoły, do opłacania policji walczącej z konopiami indyjskimi i do opłacania prokuratur zajmujących się ściganiem za skręta, dojdzie kolejne marnotrawienie pieniędzy: finansowanie sprawdzania, czy posiadacz topa jest niedzielnym jaraczem, czy może jest dilerem, albo czy przypadkiem nie jest uzależniony i nie trzeba go przymusowo leczyć. No, a jeżeli leczyć, to trzeba sfinansować leczenie, by… w przyszłości i tak ścigać go „po staremu” – a, choćby za jaranie z innymi, a tym samym propagowanie narkomanii.

Kolejne marnotrawstwo kasy na środowiskowe wywiady, badania, rozmowy, analizy i to w sprawie niegroźnego gówna, które i tak nigdy nie zniknie, a na którym państwo mogłoby zarobić. Jeśli boją się legalizacji, to niech przynajmniej za posiadanie karzą mandatami: wtedy każdy sam sobie przekalkuluje, czy opłaca mu się kopcić i albo będzie go stać na zioło i wspieranie państwa, albo da sobie spokój.

Całe to przeciwdziałanie narkomanii w rzeczywistości jest przeciwdziałaniem interesowi państwa, finansom publicznym, interesom obywateli i zdrowemu rozsądkowi.

Tyle pieniędzy i środków wpakowanych w walkę z dopalaczami i miękkimi narkotykami, a teraz kolejne pieniądze wrzucone w tzw. liberalizację prawa. A wystarczyłoby zalegalizować dżointy, zalegalizować dziwki, opodatkować debilizm polityków wszystkich szczebli i opodatkować kościół! Gdyby tak się stało, wtedy nie byłoby już potrzeby okradania zwykłych, szarych obywateli. To jest wizja tak piękna, jak możliwa.

Ale nie w tym kraju. Ja w ten kraj nie wierzę.

25 komentarzy
  1. a o co chodzi z marihuaną przepisywaną przez lekarzy bo chyba nie w temacie jestem ;p

    co do liberalizacji to jest to bez sensu moim zdaniem bo przypadkowo nikt przy sobie zioła nie nosi a jak ktoś jara okazyjnie to raczej jest przez kogoś czestowany.

  2. Masz zupełną rację.

    @Śledziu
    Marihuana stanowi najlepszy środek łagodzący dolegliwości w wielu nieuleczalnych chorobach: złośliwych nowotworach, stwardnieniu rozsianym itp. Posiada także wiele innych potencjalnych leczniczych zastosowań, ale nie jest stosowana, bo nie ma badań, bo jest zakazana więc nie można jej badać. Nóż się w kieszeni otwiera. Bo tymczasem jest mniej szkodliwa od wielu sprzedawanych leków, nawet takich bez recepty.

  3. Temat rzeka.
    Ale nie łudźmy się. W najbliższym czasie nic się i tak nie zmieni. Żyjemy w kraju absurdu. Racjonalnym byłoby opodatkowanie vatem, akcyzą wszelkie “lekkie” używki – państwo zyskuje, młodzi ludzie nie tracą (wyroki, odsiadki), czarny rynek dostaje strzał w kolano, ceny spadają… Ale niestety racjonalne myślenie nie jest poprawne politycznie.
    Słowo “narkotyk” działa piorunująco. Ludzie, nie mający pojęcia o temacie snują wywody o szkodliwości i złu używek. Nie zdając sobie sprawy, że narkotyki takie jak kawa, papierosy, alkohol używane przez nich na co dzień są równe temu “ZŁU” zażywanemu przez “NARKOMANÓW”.
    Ktoś mi kiedyś powiedział: “A z czyich pieniędzy będziemy leczyć tych którzy np zatrują się dopalaczami, przedawkują, etc?”. Odpowiedź jest prosta – albo w szpitalu dostają rachunek do zapłacenia, jak w prywatnych klinikach za “usługi extra”, albo narzucamy na kolekcjonerów i jaraczy koleny podatek, na ten właśnie cel. Cena wzrośnie, niektórych odstraszy, ale kto ma nie zapalić, nie zapali mimo wszystko ;)
    Ale jak już pisałem, to nie jest poprawne politycznie… Słusznym jest tępienie wszelkiego plugawstwa panoszącego się po naszym kraju, a w szczególności tej strasznej narkomanii!

  4. Co do legalizacji konopi jestem na TAK. Jak już wielokrotnie się wspomina tutaj i nie tylko – szkodliwość marihuany jest znikoma. Każdy ma swój rozum, chce to wypali skręta, nie to nie i tyle.
    Równie dobrze można narkotykiem nazwać i zdelegalizować alkohol – niszczy komórki nerwowe (ponoć).
    Co do załatania budżetu państwa jest bardzo proste rozwiązanie: opodatkować kościół i nie dawać klerowi takich sum jak obecnie.
    Pozdrawiam.

  5. Problem prostytucji w pewnym sensie sam się rozwiązał. Kobiety trudniące się najstarszym zawodem świata nie żyją w myśl idei “carpe diem” i znalazły sposób na zabezpieczenie sobie świadczeń i przyszłej emerytury, czyli znalazły sposób, jak dzielić się ze skarbem państwa zarobionymi pieniędzmi. JAK? Panie prostytutki zakładają jednoosobowe firmy trudniące się różnymi usługami, które świadczą sobie nawzajem. Jedne są sprzątaczkami, inne fryzjerkami, jeszcze inne kosmetyczkami itd itd itd. Płacą za to podatki i składki i jest i wilk syty i owca cała:) Co nie znaczy, że realnie zalegalizowana i opodatkowana prostytucja nie przynosiłaby skarbowi państwa większych przychodów. Jestem za legalizacją wszystkich oczywistych “zjawisk” jak pędzenie bimbru, lekkie narkotyki, prostytucja, hazard (ustawa antyhazardowa to kolejny nieliberalny absurd uszczuplający wpływy do budżetu).

  6. Jeśli chodzi o nieco prawdy na temat maryśki to polecam zielonemity.republika.pl A że tak samo a nawet bardziej szkodliwe są legalne papierosy, to już insza inność. Tyle że niewygodna, bo państwo na tym sporo zarabia. Nie pisz jednak, że marihuana jest zdrowa, bo jeszcze jakiś dzieciak przeczyta i uwierzy. Uzależnić, tak samo jak przypadku papierosów, można się od pierwszego razu. A rzadko ktoś na jednym poprzestaje. Poza tym osoby łapiący za trawkę zazwyczaj już od dawna palą papierosy, to i nie dziwota że klepią bzdury na temat rzekomego zbawiennego wpływu. Papierosy już dawno rozmiękczyły im mózgi.

  7. @SpeX, to już odrębny wątek, nie chciałem mieszać z kwestią posiadania przez elo-ziomków i innych amatorów inhalacji :) Co nie znaczy, że w komentarzach nie ma miejsca na ten wątek.

    @Lavinka, a gdzie napisałem, że marihuana jest zdrowa? Tam, gdzie porównałem do seriali? Czy tam, gdzie stwierdziłem, że jest mniej szkodliwa, niż alkohol lub papierochy?

  8. @Sławek – na dziwkach się nie znam (acz widuje ich dziennie sporo jeżdżąc po kraju), ale od pędzenie bym podatek zapłacił. Z drugiej strony znając nasze realia, zara by dowalili akcyzę, wyższy wat i kazali płacić za rejestrację, legalizację i inne badania.
    Szuman nie szalej, marycha, papierochy, gorzała… jeden ciort, jak wpadniesz to bieda wyleźć (palę 30 lat to wiem). Z drugiej strony ja bym wszystkich narkomanów, nikotynistów (ładniejsza nazwa palacza) i innych alkoholików odpiął od publicznej służby zdrowia i kazał płacić za swoje “choroby”.
    Trochu z innej beczki, wiecie, że alkoholizm jest chorobą i nawet jak kogoś złapią w robocie na bani to go wywalić nie można? Wystarczy zaświadczenie o alkoholiźmie i chęć podjęcia leczenia odwykowego.

  9. Zapomnijcie, że ktoś wam w tym kraju kiedykolwiek zalegalizuje zioło. To tkwi w genach i wiele pokoleń musi jeszcze się przewinąć, zanim dojrzejemy do samodzielnego decydowania os woim losie. Teraz mamy pokolenie sierot po socjaliźmie i nauczeniu jesteśmy przez naszych rodziców, którzy też byli nauczeni, że państwo zatroszczy się o obywatela, kiedy powinie się mu noga. A gadanie o liberaliźnie w tych postkomunistycznych realiach jest śmieszne. Nie ma u nas liberałów, wszyscy są socjalistami. Jedynie Janusz Korin-Mikke może nazywać się liberałem, ale zastanawialiście się, dlaczego nikt go nie chce wybrać?

  10. Tu nie chodzi o sedno problemu ale o to że jakiś problem jest i może jako temat dyżurny odciągnąć dyskusje od gospodarki. Ot kolejny temat po krzyżu czy dopalaczach, byleby odciągnąć uwagę mas za pośrednictwem mediów łykających takie tematy z radością ;)

  11. A ja jestem przeciw legalizacji wszelkich używek. Mam dość kurzenia cygarami! I co z tego, że są zakazy jak większość palących ma je w dupie? A z alkoholem? Darcie ryja narąbanych ludzi (małolatów, kiboli, imprezowiczów) jest notoryczne. takim się wydaje, że wszystko mogą. A w sklepach? Gówniarze bez problemu kupią wódę i fajki. Jak było z dopalaczami? Myślicie, że z ziłem byłoby inaczej? Polak potrafi. Tzw. “dozwoloną ilość” będzie wykorzystywał w różnych niecnych celach. W Czechach maja to na legalu i już się słyszy o narastającej narkomanii. Ja bez wódy (piwa również), fajek i zioła mogę przeżyć całe życie. Nic mi nie będzie.

  12. @Mariusz – widzisz problem leży w nas, nie w ustawach i innych regulacjach. Jak napisałem wcześniej, kurzę od 30 lat z okładem i jakoś potrafię nie zapalić na przystanku pełnym ludzi. Jak się natutam, to nie łażę po wsi drąc gumiora na cały regulator, tylko w miarę grzecznie zasuwam do chałupy. Marychę paliłem w czasach, które dla większości młodzieży są prehistorią, a nie skończyłem jak ś.p. Rysiek Riedel. Demokracja polega na życiu wspólnie z innymi, a nie obok.
    Co do fajek palonych na przystankach, wcurwia mnie to przeokrutnie, ale co zrobić kiedy pod wiatą stoi kilkanaście osób, jedna pali i nikt się słowem nie odezwie (niedawno o mało po ryju nie nałapałem po zwróceniu uwagi). Pijaczki wszelkiego autoramentu są dalej świętymi krowami, bo przecież mu się zdarzyło, bo on chory jest, bo jemu trzeba pomóc. To trzeba zmienić, zamiast uchwalać następne durne i martwe prawo.
    Pytanie: był ktoś kiedyś w klubie AA? Polecam do zwiedzenia, taką kasę jak oni, to mają tylko kluby piłkarskie, a efekt dokładnie taki sam, i tu i tu patałachy.

  13. W dyskusji o legalizacji najbardziej mnie wkurza nierozmawianie na temat samej marihuany, przecież musimy wiedzieć że prócz naturalnej marihuany która jest mniej szkodliwa niż fajki na przyklad, ale trzeba wiedzieć że ta powszechna “marihuana” dostępna na osiedlach w szkołach itd…to syf nie wiadomo czym podlewany, moczony w jakiejś chemii dla dodatkowych doznań i nic nie ma wspólnego z naturalną konopią. A taka naturalna konopia moczona w w eterze lub w jakimś innym gównie już raczej nie jest taka super naturalna…
    Dlaczego o tym się nie mówi mówiąc o legalizacji mówmy jak jest, wszelkie marsze wolnej konopii krzyczą legalizacja, wolna konopia itd…ok jak najbardziej jestem za, wiem co to jest konopia znam działanie itd. ale jeżeli mówimy o wszelkich chemicznych wynalazkach które są rozpowszechnione to mam tu troche inne zdanie. Dzieciak w szkole który zajara sobie “zioła” myśli że pali marihuane a tak naprawde pali “stuningowane zioło” które nie wiele ma wspólnego z naturalną konopią…

  14. Polska od dawna przypomina mi takich nadopiekunczych, przesadnie zapobiegawczych rodziców, którzy wybierają drogę po linii najmniejszego oporu, miast poświęcić się i ukształtować osobowość dzieci tak, aby te samodzielnie radziły sobie w życiu jak najlepiej.

    Zapobiegawcze zkazywanie obywatelom i karanie za łamanie zakazów jest jawnym stosowaniem rodzicielskiego klosza. To niest metoda wychowywania, ale okaleczanie podopiecznych! W taki sposób hoduje się kaleki społeczne, nieświadomych ludzi, którzy po wyjścio spod matczynego klosza kompletnie sobie w świecie nie radzą, które nie są zdolne do samodzielnego podejmowania właściwych dla siebie decyzji.

    Pozdrawiam
    Anna W-K.

  15. Idąc tokiem myślenia autora powinno się też zalegalizować rozboje, gwałty, morderstwa, kradzieże itp. i zamiast je ścigać (co kosztuje) lepiej opodatkować i jeszcze zarabiać. Paranoja.

  16. @Halszczak, kwestię “zalegalizować czy nie” spycham na drugi plan. W tym wpisie chodzi mi przede wszystkim o koszty, które państwo za wszelką cenę chce zwiększać. Przecież nić się w praktyce nie zmieniło i zioło dalej jest nielegalne. Ale wzrosną koszty, bo dochodzi kolejna garść procedur, które wymagają biurokracji, ludzi, zamieszania… Mogli w ogóle tego prawa nie ruszać, tym bardziej, że dużo innych nowelizacji się pojawia i one skutecznie mogę robić za zasłonę dymną dla niewygodnych spraw (jak zasugerował Biter.

    @Mariusz, problem tkwi w ludziach. Wysokiej klasy sprzęt hi-fi jednemu będzie służył do delektowania się dźwiękiem na nieprzeszkadzającym nikomu poziomie głośności, a idiota będzie grał na full, wkurzając pół osiedla. Zamiast delegalizowania fajek, alkoholi czy innych używek, powinno się zdelegalizować imbecylizm i z nim skutecznie walczyć.

    @Sebastian, paranoją trąci, ale Twój komentarz. Ty piszesz o legalizacji zachowań szkodliwych społecznie (przemoc, kradzieże itd.), a ja piszę o używkach, które z natury są sprawą indywidualną i o sięganiu/niesięganiu po nie decyduje sam obywatel.

  17. @Szuman: Zgadzam się, że problem jest natury ludzkiej. Niestety mentalność zmienia widocznie dopiero w następnych pokoleniach. Kwestia tylko, czy w dobrą czy tez złą stronę.

    Anna: Myślę, że się mylisz. Jest cała masa krajów bardziej rozwiniętych od naszego gdzie polityka socjalna jest dużo bardziej rozbudowana w kwestii finansowej jak i działalności. Nas kraj gubi “polski kombinatoryzm” wynikający z utrudniania życia zwykłym ludziom oraz biznesowi przez rząd, administrację, biurokrację złe przepisy oraz różnego rodzaju “zasłony dymne” przy ich uchwalania i wprowadzaniu. Kolejną negatywną sprawą jest rzecz jasna pogoń za pieniądzem. Rodzice nie mają czasu dla swych dzieci. Albo praca na czarno, albo “pokolenie 1386” lub “wyścig szczurów”. A bezrobocie nadal mamy wysokie. Co matczynego klosza. Spójrz na Włochy i ich typ rodziny :-) Nie twierdzę, że jest to dobre. Chciałem tylko zauważyć ile nam jeszcze gospodarczo i mentalnie do nich brakuje.

    Gmatwanie przepisów nic dobrego nie wnosi. Człowiek musi po prostu wiedzieć co jest dobre, albo złe. Takie rozdrabnianie sprawy powoduje tylko rozmycie granic. Ludzie się pogubią, albo będą to wykorzystywać bo -rzecz jasna im bardziej skomplikowane prawo tym więcej i łatwiej w nim znaleźć luki.

  18. @Karzelski
    „Ktoś mi kiedyś powiedział: “A z czyich pieniędzy będziemy leczyć tych którzy np zatrują się dopalaczami, przedawkują, etc?”.”

    Ano, a z czyich pieniędzy leczymy raka i inne choroby odnikotynowe (co dotyczy przecież nie tylko palaczy), alkoholizm, marskość wątroby, itd.? A problem współuzależnienia, który dotyka milionów ludzi? Co więcej, udowodniono naukowo, że alkohol wywołuje więcej szkód społecznych niż twarde narkotyki. Hipokryzja.

    Co więcej, hipokryzja sięga tak daleko, że nie dopuszcza się nawet badań nad leczniczym zastosowaniem konopi, chociaż wiele substancji o wiele bardziej szkodliwych i uzależniających można kupić w aptece. I to nawet bez recepty…

  19. No cóż, w Polsce mamy znaczny elektorat który uważa że marihuana jest trucizną. Co ciekawsze ten elektorat sam zalewa się wódką regularnie i inhaluje papierosem nie widząc w tym nic złego. Politycy muszą udawać idiotów żeby zachować pozory i żeby jakoś to wyglądało. Stołki przecież ważniejsze.

  20. @ Szuman
    Piszesz: “paranoją trąci, ale Twój komentarz.” w odpowiedzi na tekst Sebastiana, ale dla mnie wypowiedź Sebastiana nie jest już taka paradoksalna.
    Mówisz, że skrajne przykłady podane przez Sebastiana są szkodliwe społecznie, a maryśka i miękkie narkotyki nie.
    Nie bardzo mogę się z Tobą zgodzić, że korzystanie z używek jest sprawą indywidualną.
    Możesz się ze mną nie zgodzić, ale dla mnie jednak używanie np. marihuany ma jednak i inne efekty.
    Być może palenie np. marihuany ma jednak szkodliwe skutki zdrowotne. Tutaj trwają nieustanne dyskusje “ekspertów”.
    Podobnie jak z fajkami. Dla producentów papierosów wszystko jest o.k. , a papierosy nie szkodzą, a w ogóle decyzja i ewentualne konsekwencje należą do konsumenta.
    Społeczeństwo musi jednak wydatkować jakieś środki na leczenie osób, które poniosły uszczerbek na skutek zażywania narkotyków.
    Ponadto wciągnięcie się w nałóg tzw. miękkich narkotyków może prowadzić do chęci eksperymentowania z “czymś mocniejszym”
    Często osoby mocno uzależnione, są w stanie dużo poświęcić dla zdobycia narkotyku.
    I wiążą się z tym tragedie rodzinne, przestępstwa w celu pozyskania środków na zakup narkotyku, prostytucja itp.
    Wiem, że to skrajność, ale czasem miłe są złego początki.
    Kiedyś narkotyki traktowano jak nieszkodliwą używkę. Dzisiaj w większości krajów są one zakazane, jako szkodliwe społecznie. Czy stanowi to zagrożenie dla wolności obywatelskiej? Być może. Dlaczego uznano narkotyki jako zakazane? Na pewno zawsze znajdzie się pewna ilość osób skłonnych do eksperymentów np. z wdychaniem gazu do zapalniczek, kleju, piciem syropu na kaszel.
    Czy można decyzję zostawić każdemu z osobna, a potem niech się szpital martwi, czy się uda delikwenta zreanimować jak było w przypadku dopalaczy?

  21. Rozgraniczenie na uzależnienie psychiczne i fizyczne jest faktem. Objawy odstawienia heroiny realnie rzutują na funkcjonowanie różnych organów, odstawienie marihuany jest bolesne z psychicznego punktu widzenia, człowiek mocno się do niej przyzwyczaja. Ci, którzy twierdzą, że marihuana jest nieszkodliwa, dziwnym trafem 24 godziny na dobę mówią tylko o niej. Wszystkie rozmowy tych co zaczynają palić sprowadzają się do rozmów o fazach i ogarnięciu palenia, a jak towaru nie ma, to kombinowaniu żeby go zdobyć. W przeciwieństwie do znawców nie uważam żeby marihuana była przedsionkiem do twardych narkotyków, bo wiele osób po nie nigdy nie sięgnie. To tak jak z kierowcami tirów. Wszyscy tirowcy mieli najpierw prawko kat. B, ale nie każdy kto ma prawko kat. B robi na cięższe samochody. Po prostu mało kto zaczyna na siłowni od 120kg na klatę… to naturalna kolej rzeczy. Mam jednak wobec marihuany inny zarzut. Moim zdaniem jest katalizatorem do ujawnienia się ukrytych chorób psychicznych, które w innym przypadku mogłyby przez całe życie nie dać o sobie znać. Druga sprawa to wyraźne pogorszenie pamięci krótkotrwałej u palaczy, nawet na długo po rzuceniu lub nawet na zawsze. Moim zdaniem marihuana nie powinna być legalna, a porównywanie jej do alkoholu nie jest zasadne. Faktem jest, że alkohol jest szkodliwy i na dodatek giną przez niego ludzie, ale po pierwsze bardzo szybko jest wydalany z organizmu, a po drugie to tak jakby zarzucać pistoletowi, że zabił. Zabija zawsze człowiek. Natomiast legalna marihuana doprowadzi do tego, że wzrośnie liczba okazjonalnych palaczy i zaczną się jaja z depresjami i schizofrenią.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *