16

7 powodów, dla których warto pisać bloga

Przed czterema dniami minęło 5 lat od chwili rozpoczęcia mojej wielkiej przygody, jaką jest Szuman.eu. Przy takich rocznicach nie sposób jest nie zawiesić się na chwilę i nie oddać refleksjom. Nie będzie podsumowań, nie będzie statystyk, nie będzie bilansów i wniosków. Będzie coś, czego nie planowałem, a co zrodziło się właśnie w trakcie rozmyślań nad moim skromnym dziełem.

Dlaczego zacząłem blogować? Powodów było kilka i trudno wskazać ten jeden. Miałem ochotę na nową stronę, czułem potrzebę dzielenia się swoimi myślami, chciałem stworzyć miejsce, w którym będę mógł promować tworzone przez siebie strony… Co z tego zostało? Można mówić o ewolucji: dziś wszystko wygląda inaczej, ale też nosi w sobie pierwiastek pierwotnych założeń.

Szósty roczek w sieci leci. Byli tacy, którzy chwalili się nowymi blogami, chcieli nowe blogi, pytali o techniczne aspekty… dziś ich już nie ma. Dali sobie spokój i nie zawracają głowy. I dobrze. Ale nie przypominam sobie, aby ktoś zadał mi to jedno, najważniejsze dla mnie, pytanie: dlaczego warto? Wszyscy chcieli wiedzieć „jak” i „czym”, a nie po co. Pewnie już mieli jasno sprecyzowane cele, tak jak i słomiany zapał.

Może szukali odpowiedzi na pytanie, którego nigdy mi nie zadali? Nie wiem. Nie wiem, ale odpowiem – także sam sobie – bo za kolejnych pięć lat moje dzisiejsze odpowiedzi mogą się zmienić. Bo nie wiem, co będzie za kilka lat, ale ten przystanek może mnie zdziwić równie mocno jak to, co spotkało mnie do tej pory. Dlaczego warto blogować?1. W jednym miejscu wszystko, co najlepsze
Pisząc o swoich zainteresowaniach na bieżąco kolekcjonuje się (we wpisach) linki i materiały z nimi związane. Czasami zdarza się gościć u kogoś i w pewnym momencie przychodzi chęć pokazania czegoś fajnego, co kiedyś bardzo zaciekawiło, poruszyło, a co warto właśnie odgrzebać. Jeśli kiedyś się o tym pisało, to z łatwością znajdzie się to na własnym blogu.

2. Wiedzieć więcej
Nikt nie powiedział, że wiesz wszystko na temat, który poruszasz. Wpis jest przestrzenią zarezerwowaną dla autora wpisu, ale już komentarze są poletkiem czytelników. Oni też mogą mieć coś do powiedzenia i nierzadko swoimi wypowiedziami zdarza się im uzupełniać temat. Mało tego! Zdarza się, że komentarze są lepsze, niż wpisy :)

3. Bez kompleksów, śmiało i z dystansem do samego siebie
Trudno o lepszy trening dystansu do siebie samego, jak wystawienie się na komentarze frustratów, którym wydaje się, że są anonimowi. Bloger musi mieć dystans do siebie, bo w przeciwnym razie może skończyć na kozetce u psychiatry.

Twarda dupa, cięty język i humor – można to wyćwiczyć.

Moderowanie komentarzy nie jest żadnym rozwiązaniem, a jedynie półśrodkiem, dzięki któremu spam i niewygodne komentarze nie ujrzą światła dziennego. Zakompleksionemu blogerowi moderacja nie pomoże; jedynie blogerom miłującym pozory przyniesie pozorną ulgę.

4. „Przyjemne z pożytecznym, to sukces odwieczny” (cyt. Paktofonika „Priorytety”)
Na blogu można zarobić. Autorzy tekstów o sprzedajności swoje wypociny mogą sobie wsadzić w dupę. Nie ma nic wspanialszego, niż dostawać kasę za to, co się kocha robić. Sprzedają się ci, którzy za pieniądze zgadzają się robić coś, czego z własnej, nieopłaconej woli, nigdy by nie zrobili. Robić to, co się kocha i jeszcze dostawać za to pieniądze… – kto raz spróbował, ten wie, jak smakuje wolność i szczęście :)

5. Własne zdanie przede wszystkim
Nie ma tematów wyczerpanych. Tak długo, jak długo ludzie są w stanie coś nowego w danej kwestii powiedzieć, jest ona żywa i plastyczna. Jeśli cenisz sobie własne zdanie, to nie mów o tym w kółko, tylko udowadniaj. Ile osób, tyle opinii – ale osób, a nie papug. Blog daje pole i kopa ku temu, aby ćwiczyć i uprawiać sztukę wyrażania własnego zdania, a nie powtarzania po kimś.

6. Autopromocja
Nigdzie się tak nie wylansujesz, jak na własnym blogu. Żadnych warsztatów z PR nie potrzebujesz – a wręcz przeciwnie. Bądź sobą i dziel się sobą, a reszta przyjdzie sama: uznanie czytelników, uznanie fachowców, propozycje zarobkowe odnoszące się do punktu 4… Po prostu: bądź prawdziwy, bądź sobą i nie chowaj się za parawanem bezosobowości. Każdy z nas ma w sobie coś wspaniałego, czego sam może nie zauważać, a co dla innych okaże się potężną inspiracją i dawką motywującej energii. Blog niech będzie jej źródłem dla innych, z którego każdy będzie mógł się napić.

7. Zostaw ślad po sobie
Nie obroniony dyplom i nie kolekcję monet w spadku, ale coś, co trwale i na wieki odbije swoje piętno. Coś własnego, indywidualnego – taki prawdziwy kawałek siebie. Jakiś utwór, który wgryzie się w serca obcych osób, bo same odnajdą w nim pierwiastek siebie. Jakiś tekst, który poukłada myśli, albo pomoże w codziennych problemach, stając się dla kogoś niezmiernie ważnym. Nie przejmuj się, że inni wezmą i go skopiują. Martw się, jeśli tego nie zrobią.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

16 komentarzy

  1. Nie od rzeczy wspomnieć o tym, że blogowanie zapobiega gnuśnieniu… Oraz że dzięki niemu można poznać wartościowych ludzi, na których inaczej może by się nie trafiło.

  2. ze 2 lata temu miałem bloga ale zapąłu wystarczyło może na 2 miesiące ;p W sumie powinno podziwiać się blogerów za wytrwałość, bo robić to samo przez kilka lat to dla wielu mission imposible ;d

  3. O, jaka ładna rocznica! Chęci, dużo chęci życzę ;)!
    A z punktami w pełni się zgadzam. W szczególności punkt 4. Tak, poznałem to uczucie. Niestety takie pieniądze równie przyjemnie się rozchodzą ;).

  4. Najlepszego :D. Nie miałem tyle zapału do pisania co Ty, ale stronę ciągnę dalej. W przyszłym roku będzie dycha (nie chwaląc się).

  5. @Jurgi, a widzisz, słusznie!

    @shad, jesteśmy bohaterami? :D

    @Yagbu, chęci nie brakuje, lecz to czas był ostatnio czynnikiem deficytowym :)

    @Halszczak, nie wiedziałem, że aż taki staż masz – weteran jesteś! :D Pamiętam „mojegotowanie.com” i zastanawiam się, czy obecna strona była pierwsza, czy może odwrotnie i jest kontynuacją „mojegogotowania”?

  6. Pierwsze było halszczak.interia.pl (założone 2002-07-26), zresztą istnieje do dzisiaj, potem kilka innych adresów, później mojegotowanie.com, ale problemy z prawnikami wydawnictwa o tym samym tytule spowodowały zmianę adresu na dzisiejszy.
    To niestety nie jest to samo objętościowo, zostało jeszcze jakieś 900 przepisów do przeniesienia, jednak brak czasu swoje robi.
    Ostatni wpis popełniłem po przeczytaniu kilkunastu „notatek” na różnistych blogach kulinarnych, przy czym tak się wcurwiłem, że usiadłem i napisałem instrukcję obsługi karczusia wieprzowego :D.

  7. halszczak.interia.pl nie działa – wywala komunikat, że strona nie istnieje. A ciekaw byłem :) Szkoda, że nie skopiowałeś po prostu bazy danych z mojegotowanie – można by było zaimportować wpisy i zaoszczędzić sobie roboty.

    Tak, konkurencja potrafi działać mobilizująco :D

  8. Bardzo fajny wpis ;) Mnie nie zachęcił do blogowania, bo swój blog już mam (niedługo 2 lata styknie, też trza jakąś patetyczną mowę walnąć ;), ale utwierdził w tym co robię. Ja co prawda piszę o jednym temacie, ale ważne, że to lubię. I to bardzo. Bardzo pozytywna notka.

    Nie to, że specjalnie dla tego wpisu tu trafiłem ;) Szukałem informacji apropo usługi ACR w Play i przy okazji taki suprajs.

  9. Wielkie gratulacje 5 lat pisania w sieci to niezły wynik. Wypada życzyć dalszych owocnych lat! I żeby pkt 4 przynosił jak nawiecej korzysći :)

  10. No tak ale tak jak gdzieś o uszy się obiło nie zapominajmy też o tym „że droga do sukcesu jest cały czas w budowie” ale i tak gratulacje:)

  11. Ważne jest, żeby blog był wartościowy, bo najgorsze jak jest to tylko tzw. zaplecze, jakich zresztą całkiem sporo w sieci. Oczywiście nie będę nikogo reklamować, ale na szumanie coś się czasem ciekawego trafi;)

Comments are closed.