5

Jaki będzie następca Olympusa E-3?

Jestem w kropce. Przed trzema laty na rynku pojawił się flagowy Olympusa – model E-3. Świetna puszka systemu 4/3, w który i ja wkroczyłem, za sprawą posiadanego Olka e-520. To moja pierwsza cyfrowa lustrzanka, której zakup bardzo długo rozważałem. Kusiły mnie APS-C Canona i Pentaksa (K20 w dual kicie prawie kupiłem), nęciły DX-y Nikona i Sony, ale ostatecznie wybrałem Olympusa. Najlepszy stosunek jakości do ceny na początek, wiele więc nie ryzykowałem smakując po raz pierwszy świata cyfrowych lustrzanek. Body e-520 wcale takie amatorskie nie jest; posiada sporo funkcji spotykanych głównie w droższych modelach i to mnie właśnie ujęło: zawsze chciałem się rozwijać, więc dodatkowe, zaawansowane możliwości w takiej cenie przeważyły. Kupiłem e-520, ze wszystkimi zaletami i wadami systemu 4/3. Nie trzeba było roku, żebym zapragnął więcej.

Fart chciał, że nadarzyła mi się okazja pobawienia się Olympusem E-3, z gripem i obiektywem 12-60 SWD i to była przełomowa chwila. Gdybym odpowiednią kasę miał przy sobie, to pewnie od ręki bym taki zestaw kupił, ale że właśnie kwestie finansowe podpalonego mnie ugasiły, przyszedł czas na spokojne zastanowienie się nad zakupem Olympusa z najwyższej półki. I tak oto uświadomiłem sobie, że E-3 jest już aparatem starym i lada miesiąc należy się spodziewać jego następcy. Niby E-3 bardzo mi odpowiada, ale Olympus ma to do siebie, że kocha innowacje i jeszcze bardziej kocha nimi zaskakiwać. Nie zawsze pozytywnie, dlatego też postanowiłem wstrzymać się z zakupem czegokolwiek przynajmniej do czasu premiery najnowszej, flagowej lustrzanki Olympusa.

Olympus długo każe czekać na swoje nowe dziecko. Podejrzanie długo to trwa, a do tego coraz więcej plotek krąży na temat tego, jaki będzie ten najwyższy model Olka. Wieść pantoflowa niesie, że następca modelu E-3 będzie konstrukcją o budowie modułowej, znanej z aparatów średnioformatowych, a wieść ta na swoje poparcie ma kilka ciekawych argumentów. Jednym z nich jest fakt, iż taki modułowy projekt w stajni Olympusa już powstał – miała to być analogowa małoobrazkowa lustrzanka oznaczona symbolem MDN.

olympus mdn następca olympusa e-3

To jednak nie wszystko! Autorem projektu Olympus MDN jest Yoshihisa Maitani, twórca m.in. Olympus Pen, który w wersji cyfrowej zadebiutował na rynku w roku śmierci swojego pomysłodawcy. Plotki głoszą, że firma mogłaby pamięć o swoim legendarnym inżynierze uczcić właśnie modułowym aparatem. Ciekawe. Jeszcze ciekawszym jest to, że kilka osób widziało już osoby fotografujące tajemniczym Olympusem, który mógłby być właśnie konstrukcją przypominającą aparaty średniego formatu. O uszy mi się obiło też, że znany tester Olympusa przyznał się do testowania takiego prototypu, ale t wszystkie informacje są bardzo nieoficjalne.Mnie jednak bardziej nie daje spokoju kwestia pozostania Olympusa w systemie 4/3. Wymagania profesjonalistów skierowane ku aparatom z najwyższej półki są spore – często wykraczające ponad możliwości techniczne Olympusa. Przede wszystkim chodzi o matryce: niewielkie LiveMOS, z podwójnym kropem, słabą dynamiką i sporym szumem. W tej kwestii ograniczeniem jest sam system 4/3, który nie pozwala na stosowanie fizycznie większych matryc, przez co właśnie śmiem zastanawiać się nad tym, czy Olympusa nie zechce odejść od 4/3. Micro 4/3 sprawdza się doskonale w bezlusterkowcach, które produkuje nie tylko Olympus, ale i Panasonic. Małe, kompaktowe konstrukcje z matrycami LiveMOS – super.

Ale co z najbardziej wymagającymi? Canon, Nikon i Sony od dawna oferują aparaty z matrycami wielkością odpowiadającymi rozmiarowi klatce filmu 35mm i tylko czekać, aż do tego grona dołączy Pentaks. A Olympus jest więźniem swojego 4/3 i drogą ku full frame podążyć nie może. Nawet gdyby, to samo opracowanie body byłoby niczym wobec konieczności stworzenia gamy obiektywów zapewniających doskonałą współpracę z dużymi matrycami (większe krycie, inne ogniskowe, podejrzewam że i mocowanie musiałoby ulec zmianie). Porzucenie 4/3 oznaczałoby kolejną rewolucję w świecie Olympusa, a nic użytkownika nie boli bardziej, niż moment, w którym zakupione za ciężkie pieniądze i przez lata kompletowane obiektywy przestają pasować do nowego aparatu.

Ploty głoszą również, iż Olympus chce skoncentrować się na sprzęcie dla najbardziej wymagających, rezygnując przy tym z kontynuowania produkcji aparatów z linii e-4xx i e-5xx. Jeśli tak, to głównymi adresatami nowych produktów Olympusa byliby zawodowcy, dla których liczą się przede wszystkim możliwości, a cena już tak nie gra roli. To jest grupa, którą dałoby się przyciągnąć modułowym aparatem z matrycą full frame i zupełnie nowymi obiektywami. Optyka Olympusa nie od dziś, a do dziś, budzi zachwyt i zazdrość i można by to przekuć na sukces zupełnie nowego systemu. Tak sądzę. A później rozwijać nowy system, zastępując nim 4/3.

Chciałbym wiedzieć coś na pewno. Mając pewność, że kolejny najwyższy model Olympusa również będzie w tym samym systemie (4/3), mógłbym porzucić na tę chwilę myśli o zakupie body i zainwestować w obiektywy (w końcu to aparat dokupuje się do optyki, a nie na odwrót). Jeśli więc nowy Olympus będzie w 4/3, to porównam go sobie do E-3 i zadecyduję, czy nowość jest warta dużo wyższej ceny, czy lepiej poszukać nowego (lub bardzo zadbanego i z niskim przebiegiem) E-3. Chciałbym już, bo obecny sprzęt coraz częściej budzi moje niezadowolenie: głównie przez ciemne szkła i niski zakres czułości…

Fotografia w subiektywie - subiektywny blog o fotografii

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

5 komentarzy

  1. Teraz tylko pozostaje czekać aż wyjdzie nowe dziecko E3 w tedy również zastanawiał bym się nad zakupem E3 w końcu spadnie z ceny a jak na razie trzyma się dobrze cena rynkowa E3. Kiedyś zastanawiałem się nad zmianą systemu na canona lub nikona ze względu na szeroki wybór obiektywów a co najważniejsze dużo używek jest co sprawia że zawsze uda się kupić kilka złoty taniej. Ale teraz bym chyba nie zamienił systemu. W zupełności wystarczyła by mi E3 z dwoma dobrymi obiektywami :)

  2. widzę, że interesuje Cię system 4/3 Olympusa. masz sporo ciekawych obserwacji. Używasz E-520, natomiast mało piszesz o doświadczeniach pracy w tym systemie. Natomiast mylisz się w sprawie zasadniczej: system 4/3 to nie żadna schyłkowa, marnie pomyślana fanaberia Olympusa, ale wręcz odwrotnie: oryginalny, pierwszy i perspektywiczny system całkowicie cyfrowy. W jego logice mieszczą się przewagi zarówno nad całoklatkowym systemem jak i nad aps-c. trzeba tylko wyjść z polskiego zaścianka mentalnego i poznać idee, cele i historię powstania systemu 4/3. A przede wszystkim zaczać solidnie pracować z 4/3 i samemu przekonać się o jego zaletach. Gadanie o Nikonach i Canonach to zaściankowy manieryzm. na świecie 4/3 jest bardzo popularny właśnie ze względu na swoje zalety. Nie masz racji twierdząc, że 4/3 nie może robić większych matryc. to podstawowy błąd, a wnioskowanie na podstawie błędnego założenia z definicji nie będzie poprawne. Matryca jest mała dlatego, żeby światło padało dokładnie prostopadle na matrycę. To jest zaleta nieosiągalna w żadnym większym systemie. obiektywy Zuiko i korpus pozwalają na wbudowanie większych matryc. tyle, że to nie ma sensu, bo wymusza padanie światła pod coraz mniejszym kątem. Tym niemniej Olympus jako system otwarty pozwala na różne rozwiązania i np. inni producenci w tym systemie mogą wstawiać większe matryce. jakość tego nie robią i używają matryc 4/3. przyszłość elektroniki nieubłaganie zmierza w kierunku miniaturyzacji i pełna klatka będzie coraz bardziej niszowa. jeśli zawodowy fotograf musi sziś nosic na plecach, na ramieniu i w ręce sprzęt ważący 5-15 lub więcej kilogramów, po parę godzin (żywa przyroda, podróże, sport, reportaż itp) a zamiast tego może mieć sprzęt o 30-50% lżejszy i 20-30% ,mniejszy, w dodatku z parametrami optycznymi niezwykle trudnymi do zrównoważenia przez inne systemy, to wybór jest coraz bardziej oczywisty.
    Zamiast się zawiesić między plotkami o następcy E-3 i nadmuchiwaniem wad systemu a spoglądaniem na swoją 520-tkę, proponuję cieszyć się nią na całego i focić na maksa dla ekstremalnej frajdy. a obiektywy Zuiko, w czym się zgadzamy, to ścisła czołówka, albo i więcej.

  3. @Takenaka, widzisz, ten blog nie jest stricte fotograficzny, dlatego założyłem nowy – Wsubiektywie.pl, by móc o fotografii pisać. Pisać subiektywnie, czyli właśnie na bazie własnych doświadczeń, które opierają się na 4/3.

    Systemom z matrycami aps-c i większymi zazdroszczę czystości obrazu na wysokich czułościach (1600 +/- 1EV), ale jednocześnie do iso-400 wolę obraz z LiveMOS (jest malutkie ziarno, które uwielbiam!). W niektórych warunkach nawet ultrajasny obiektyw może nie wystarczyć, a iso-1600 Olympusa prezentuje się bardzo źle (w przypadku e-520 wyraźne, niebieskie plamy w ciemnych obszarach zdjęcia, które pozostają nawet pod odszumieniu koloru).

    Zachwalać 4/3 mi nie musisz, bo choć nie rozpływam się na blogu nad jago zaletami, to wierz mi, że absolutnie nie zamierzam z niego rezygnować! Do tego wszystkiego, co napisałeś i z czym się zgadzam dodam, że duży crop w 4/3 niweluje wiele niedoskonałości starej optyki m42 (winietowania na pełnych dziurach, kiepskie jakości obrazu w rogach…), ale jednocześnie, np. przy portretówkach (50-85 mm) daje zbliżenia krótkiego tele, wymuszając przy tym większą głębię ostrości. W portrecie i różnych zabawach z małą głębią jest to wada.

    FullFrame chciałbym – a raczej chciałem – właśnie dla małej głębi, zwykle mniejszych szumów na wysokich iso i tzw. lepszej plastyki obrazu. Tyle, że ta ostatnia głównie zależy od obiektywu, a mój Helios 44 na m42 podłączony do e-520 już kilka razy spowodował u mnie pozytywny opad szczęki. Większa matryca? Już nie chcę, bowiem ciągnie do analoga i pewnie zakotwiczę w średnim formacie (pisałem o tym)

    Niemniej zaczekam do września, do Photokiny, bo wtedy ma zostać zaprezentowany nowy Olympus (podobno ma być oznaczony symbolem E-D1). Jeśli uznam, że wystarczy mi E-3, to go kupię, bo e-520 (choć ciągle dostarcza nowych wrażeń) w wielu ważnych dla mnie punktach ustępuje „trójce”.

  4. tak, E3 to obiekt wzdychań każdego uwikłanego w system 4/3, ale zapominamy o jeszcze jednym udanym i o wiele tańszym modelu, mianowicie o E30 niewiele różni się od E3 jest mniej szczelny a to ważna informacja dal fotografów przyrodniczych ale poza tym jest udanym młodszym bratem E3. Zastanawiam się czy i on znajdzie swego następce… byłoby cudownie.

  5. Korcił mnie swego czasu Olympus, jakoś zawsze czułem sympatię do tej firmy, jednak kierunek jaki obrali (4/3 i amatorskie lustrzanki) zniechęcił mnie do zakupu jako systemu mało rozwojowego. Ciekawe, co będzie dalej.

Comments are closed.