Nie podpisuj z Multimedia umów 1 kwietnia...

To jest, k***a, skandal! Po upłynięciu prawie 1,5 miesiąca dowiaduję się, że podpisana umowa, którą trzymam w ręce, tak naprawdę nie istnieje. Choć podpisana, bo mam ją, trzymam, widzę, to nic nie warta. Mam ją zedrzeć czy dupę sobie podetrzeć? Wiecie co? Wielu pomysłów na wyjaśnienia ze strony Multimedia Polska spodziewałem się, ale nie tego, że tak głęboko klienta mają w dupie, że podpisują umowy, których później u nich nie ma! Specjalnie człowiek się fatygował, by umowy podpisać i aneksy do nich spisać, a po siedmiu tygodniach dowiaduje się, że kluczowej umowy nie ma, że u operatora nic o niej nie wiedzą, że mam ją tylko ja i najwyżej mogę sobie nad nią zapłakać. Nosz krew zalewa!

Krótko: końcem lutego podpisałem lojalkę na internet 2 Mb z jednoczesną prośbą o test sieci na możliwość puszczenia 6 Mb, na których mi zależało. Test wypadł pomyślnie (wyniku byłem pewien), więc miejscowy BOK zaprosił do podpisania aneksu na internet 6 Mb (aneks sporządzony i podpisany 1 kwietnia). Problem w tym, że te 6 megabitów jest raz na ruski tydzień i działa max 2-3 doby, by na powrót na kilka dni zamienić się w stare 2 Mb. I tak jest tygodniami – bez zmian. Więcej o tej sprawie tutaj.

Po ostatnim moim telefonie internet przyspieszył, a raczej wrócił do normy, czyli do 6 Mb, jednak szybko okazało się, że był to zwyczajny zbieg okoliczności; po prostu po moim telefonie do telefonicznego BOK-u i obietnicy zajęcia się zgłoszeniem przypadł moment, kiedy to samoistnie 2 mega zamienia się na kilkadziesiąt godzin w 6 mega. Po jednym dniu 6 Mb znów wróciły 2 Mb, a we mnie się zagotowało. Przez tego ISP umrę jako szybkowar.

Zadzwoniłem przed chwilą znów pod fajny numer 244 244 244 (o tej porze konsultanci praktycznie wolni, każde połączenie odbierali od razu). Zadzwoniłem, tonowo połączyłem się z pomocą techniczną, wyłuszczyłem panu sprawę, a pan, za moją zgodą, a swoją sugestią, przełączył do działu obsługi klienta. Odebrała pani i krótko + nieładnie mówiąc: rozjebała mnie na łopatki. Otóż powiedziała mi, że w ich systemie widnieje informacja o abonamencie na 2 Mb i że jakoby taką prędkość mam, a szybciej nie da się przyczyn technicznych, bo sieć nie uciągnie i że to jest info z dębickiej ich placówki. Jakiś, k***a, cyrk chyba, tak groteskowy, że tu, na miejscu, nie jestem w stanie go ogarnąć. Jeszcze niedawno facet przyznawał mi rację i obiecywał zająć się sprawą, a teraz stanowisko 180 stopni inne i 6 mega nigdy mi się nie należało. Fuck!!!

Podziękowałem szybko za rozmowę i wziąłem się za grzebanie w papierach celem znalezienia rzeczonego aneksu. Aha, pani z telefonu sugerowała, że ten mój aneks, na który się powoływałem, mógł dotyczyć jedynie testu sieci, a nie zmiany taryfy wynikającej z wcześniej podpisanej umowy. Znalazłem ów aneks (klik): jedna strona A4, niezbyt gęsto zadrukowana, a to, co na niej widnieje, raczej pomocy prawnika w zrozumieniu treści nie wymaga. Czarno na białym: było tyle, ma być tyle i od 1 kwietnia (daty sporządzenia i podpisania aneksu) max do 7 dni. K***a, zajebisty primaaprilisowy żart Multimedia, jestem pod multizajebistym wrażeniem!!!

Z aneksem w łapie zadzwoniłem po raz drugi w przeciągu kwadransa: od razu w labiryncie tonowego wybierania skierowałem się do obsługi klienta, znowu odebrała pani, ale nie ta, co przed chwilą. Zacząłem streszczać sprawę, ale pani powiedziała coś, co dało mi do zrozumienia, że o sprawie wie od koleżanki, z którą przedtem rozmawiałem. No i powtarza mi gadkę poprzedniej, tylko nie wiem po co. Powiedziałem, że w ręce trzymam aneks na zwiększenie prędkości do 6 Mb, a nie na test sieci; podałem numer aneksu i numer umowy, której dokument ten jest aktualizacją. W sumie mogłem podać też numer przedstawiciela handlowego, od którego heca się zaczęła. Oczywiście pani poprosiła o numer komórki, by się móc ze mną łatwo skontaktować, gdy już z dębickim oddziałem sprawę skonsultuje. Ciekawe, czy zadzwoni.Właśnie zadzwonił telefon – ten stacjonarny, z którego bezpłatnie dzwoniłem do boku. Nagrany pan papuga nawijał o tym, że przed chwilą korzystałem z telefonicznego BOK-u i że prosi o opinię o obsłudze. Moja ocena ma polegać na tonowym (a jakże!) odpowiadaniu tak[1]/nie[2]/nie mam zdania[3] na zadane przez niego pytania. 2x [3] i 1x [2]. Dziękuję.

Nie chcę krakać, ale jakoś tak mi zapachniało odświeżeniem owocnych kontaktów z rzeszowską delegaturą Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Powiedzmy, że ze 3 dni poczekam na telefon od pani telefonistki, która obiecała sprawdzić mój aneks widmo i “zweryfikować go”. Od jej telefonu (lub jego braku) dalszy tok sprawy zależy. A tak jeszcze na marginesie: kto mi zwróci zdrowie i czas stracony przez ten multicyrk? To są multijaja z klienta – po kiego ch… ciula im ten aneks, skoro jego treść zostaje jedynie na papierze, a nie ma przełożenia na świadczone usługi? Klient łazi, podpisuje, a gówno z tego ma i zlewany jest po całej linii. Burdel, i to większy, niż wynika z powyższego. Skoro w systemie mają jedynie 2 mega i nic więcej mi się nie należy, bo nawet technicznie się nie da, to skąd tych 6 megabitów (nocą 8 Mb) co kilka dni? Jednak da się, jednak czasem jest – choć być nie powinno. O co w tym wszystkim chodzi? Wie ktoś? Bo ja tego nie ogarniam… Sami sobie przeczą, kręcą i robią z klienta idiotę. Aneks mam, umowę mam i nie odpuszczę.

6
Rozwiń temat dodając coś od siebie :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
pgr
pgr

Nie lepiej w MTNet było?? :D :D

Jurgi Filodendryta

Dziwne. Gdyby nawalił koleś, z którym podpisywałeś nową umowę, to by chyba po pierwszym telefonie się wykryło? Kręcą jak byk.
Wszelkie rozmowy ze zBOKami najlepiej nagrywać, żeby nie mogli się wyprzeć.

Sasni

Czemu mnie to nie dziwi… Takie sytuacje zdarzają się nie tylko w tej firmie ale podobnie ma np. TP. Piękna pani odbierająca telefony, nie ma pojęcia co tak naprawdę dzieje się w terenie i jaka będzie ocena wywiadu technicznego.(chyba że wcześniej dostanie informację na ekranik) Tym czasem siedzą i sprzedają usługi jak największej liczbie klientów ( na sztukę) bo przecież od podpisania umowy jest prowizja. Przeczytaj dokładnie umowę i sprawdź czy nie ma tam takiego podpunktu, że w przypadku braku możliwości technicznych na uruchomienie usługi umowa automatycznie traci ważność.

szuman

@pgr, szczerze? zastanawiam się czasem, jak jest teraz w MT. Widziałem parę ich reklam, ponoć światłowody mają.. Ale jeśli nadal po PPoE to leci, to nie ma szans na powrót na stare śmieci (mój pierwszy ISP) ;) @Jurgi, po pierwszym telefonie dostałem potwierdzenie, że mam rację i obiecano mi, że zajmą się moim problemem. Tutaj nie muszę ich nagrywać, bo takie nagrania byłyby mi potrzebne do przepychania się z Multimedia. A na przepychanki nie mam ochoty (czasu też mi szkoda), więc jeśli teraz się nie ogarną, to ponownie poproszę o pomoc UKE. @Sasni, tutaj nie ma takiego zastrzeżenia “w przypadku… Czytaj więcej »

Marcin Szumański

Przedwczoraj pisałem, jaką to nieogarniętą instytucją jest mój ISP – firma Multimedia Polska. Od pierwszego kwietnia – zgodnie z umowami i aneksami poprzedzonymi odpowiednimi testami technicznymi – powinienem mieć internet o prędkości 6 Megabitów. Wcześni

Marcin Szumański

Z racji tego, że mija już druga godziny niemania internetu, postanowiłem zmienić napsiany pod wpływem impulsu wpis. W pierwszej jego wersji roiło się od bluzg z serca płynących, ale że z przyczyn oczywistych nie mogłem tekstu opublikować, z czystej nudy p