16

Tygodniowa obłuda narodowa dobiegła końca

O północy dobiegła końca tygodniowa żałoba narodowa. Tak ją Komorowski zarządził i tak obowiązywała, choć osobiście uważam, że ta jej szczera wersja tak naprawdę skończyła się drugiego dnia po katastrofie. 10 kwietnia szok, 11 szok i prawdziwe przygnębienie, a od poniedziałku kirem przepasany spektakl medialny pt. „Nasz kochany pan prezydent…”.

Niektórym od tego szoku we łbach klepki musiały się poprzestawiać, skoro nagle takim szacunkiem i uwielbieniem zapałali do tych, których jeszcze przed paroma dniami gównem obrzucali. Z dnia na dzień ideałami stali się ci, którzy jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej byli powodem do wstydu i obiektem drwin.

Ja bym chyba zmartwychwstał dla tych wszystkich oddanych przyjaciół, którzy ujawniliby się dopiero po mojej śmierci. Ale czy tak nie jest, że niektórzy życie oddać by byli skorzy za tych, którzy już umarli w sposób wstrząsający? Kochają współczuć, kochają żałować, kochają „wieczne odpoczywanie” śpiewać.

Kraj nasz zwariował. Kraj nasz okrył się żałobą, a następnie tłustą obłudą. Każdy do obiektywu łezkę ronił, każdy pieprzył o pojednaniu, każdy coś deklarował i co się okazuje? Niemal każdy z tych każdych pierdolił od rzeczy. Gdy tylko opadły te faktyczne, najszczersze emocje, górę wzięły populistyczne gierki. Durne, puste gierki pod publikę i dla własnego interesu. Na półmetku żałoby festiwal lansu i autopromocja kręciły się w najlepsze.

A te cymbały z flagami z nazwami miejscowości, to do Krakowa pojechały w żałobie żegnać ukochaną parę prezydencką, czy raczej stać z chorągiewką z nazwą swojej dziury, by zobaczyć się na telebimie i pomachać do kamery znajomym? Na Małysza wypierdalać z tymi machajkami, a nie na pogrzeb prezydenta i jego małżonki!!! Gwoli ścisłości: ten akapit nie jest adresowany do wszystkich przybyłych do Krakowa na pogrzeb, a jedynie do tych turystów, którzy bez flagi z nazwą swojej miejscowości nie ruszają się nigdzie, gdzie są kamery i można pomachać. Przybyli żegnać prezydenta, czy pokazać się w telewizji?

Przez dwa pierwsze dni autentycznie byłem przybity, ale w końcu ogarnąłem to, co się stało, przełknąłem i po cichu trawiłem. Wraz z poniedziałkiem wróciłem do codziennych spraw, a w mediach z płaczem dopiero się rozkręcali, co rusz podkładając mi ziarna grochu i tłuczone szkła pod kolana, jakby mało było tego, że w duchu szczerze przyklęknąłem – co w sumie nieczęsto mi się zdarza. Niemal na każdym kanale ten sam spektakl; nie dało się oderwać od przygnębienia oglądając w tv jakiś film lub coś niezwiązanego z Katyniem. Przecież tylu przyjaciół zabitych nagle się ujawniło i każdy z nich musiał przed kamerami łezkę uronić… Nie ważne, czy się w sercu czuje, bo ważne, co się pokazuje. Rzygać mi się chciało tym lukrem, jakim polewano trumny Kaczyńskich, których za życia najchętniej oblano by szambem. A jeden taki, z Torunia zaiste, to już swego czasu osobiście w kierunku prezydentowej z szambem wyjechał. Moim zdaniem bez tej całej szopki powinni pochować kogo się da tak szybko, jak się da – bez okazji do robienia show tak, jak to miało miejsce. Czekali z uroczystościami i na gości, a i tak mnóstwo oficjeli nie przyjechało. Kto miał być, ten był, a kto nie chciał, ten nie przyjechał – nawet, jeśli wyraził takową chęć. Zadeklarować się każdy może, jeśli w zanadrzu ma wymówkę. Tak czy owak nie obchodzi mnie to, co u nieobecnych – ich sprawa. Natomiast wyrazy szacunku ślę dla tych, którzy byli. Prezydent Gruzji – respekt! Prosto z USA (potrafił, Obama nie), przez m.in. Włochy (z Watykanu nikt dupy nie ruszył) dotarł do Polski.

Pochówek na Wawelu. Były protesty i kontrprotesty. Były różne racje. Ktoś to wymyślił, ale zapadł się pod ziemię. Osobiście nie jestem zwolennikiem chowania Marii i Lecha Kaczyńskich wśród koronowanych głów, ale byłbym w stanie zmienić swoje stanowisko w tej sprawie, jeśli tylko miast bełkotu i wymawiania się „to nie był mój pomysł” dostałbym możliwość wysłuchania rzeczowej debaty w tej sprawie. Czasu było na tyle, jednak stało się inaczej; ktoś wymyślił, ktoś inny podchwycił i tak, zamykając usta dyskusji, pochowali Kaczyńskich na Wawelu. Kolejny przykład ironii losu; Lech Kaczyński, ironicznie nazywany „miłościwie nam panującym”, został pochowany wśród królów.

Mam takie odczucie, że instytucja żałoby narodowej w Polsce nie ma takiego wymiaru, jaki mieć powinna. Może to ten, za którym przed tygodniem opuszczono flagi do połowy, tak nas przyzwyczaił do żałób, iż ów wyjątkowy stan państwowego smutku spowszedniał do tego stopnia, że kojarzy się głównie z czarnymi wstążkami i odwoływaniem imprez?

Nie sądzę, aby tym razem ktoś miał wątpliwości co do zasadności wprowadzenia żałoby narodowej. Tragedia oto najwyższego kalibru – bezdyskusyjnie. Niemniej jednak uważam, że nawet po takim wydarzeniu, jak tragiczna śmierć tylu ważnych osobistości, żałoba narodowa nie powinna w Polsce trwać dłużej, niż trzy dni. Trwała tydzień, z czego ostatnich 4-5 dni żałobie uwłaczało. Z jednej strony wazeliniarze pucowali się w mediach, z drugiej mistrzowie dedukcji szerzyli swoje teorie na temat zamachu i spisku. Razem z nimi czekam na wyjaśnienie: kto, czym, kiedy, po co i dla kogo wywołał erupcję wulkanu, oraz w jaki sposób sterował wyrzuconym popiołem, by sparaliżować ruch lotniczy nad Polską (i okolicznymi krajami, coby podejrzanie to nie wyglądało) i uniemożliwić przybycie wielu zagranicznych VIP-ów.

Prawda jest taka, że zawsze wydarzeniom takiej wagi towarzyszą rozmaite teorie – w tym także spiskowe i najbardziej absurdalne. Wszystkie one mają swoich zwolenników, bowiem każdy wierzy w to, w co chce wierzyć, a argumenty na poparcie każdej z możliwych (i niemożliwych) wersji znajdą się zawsze. Każdy wierzy w to, w co chce wierzyć, a jedynym ojcem prawdy jest czas. W Smoleńsku mogło stać się wszystko, ale o tym, co zdarzyło się naprawdę dziś jeszcze nie wiemy. Dlatego w tym czasie powinniśmy swoją energię skoncentrować na uczczeniu pamięci zmarłych, a nie na szukaniu dookoła winnych, opluwaniu się ponad trumnami i/lub fotografowaniu się przy nich z chusteczkami przez nos przepchanymi chyba do samych gardeł – przez to może one takie ściśnięte…

Tygodniowa żałoba narodowa dobiegła końca, choć ostatnie dni bardziej zakrawały na jej karykaturę. Obłuda narodowa – tak bym zatytułował ostatnich 5 dni.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

16 komentarzy

  1. Widzę, że nie tylko ja starałem się nie wypowiadać na ten temat do końca żałoby.

    Jak to napisali chłopaki z Jak Żyć sp.z.o.o. – zanim się zacznie kogoś rozliczać, wypadałoby go najpierw pochować. Taka dygresja odnośnie tych co to protestowali z transparentami „Przesada” na Krakowskim Przedmieściu, chociaż decyzja o pochówku nie zależy w ogóle od społeczeństwa.

    Pozdrowienia dla Twojego gorącego czytelnika Andrzeja, niestety takich matołów mamy wielu i mnie rzygać także na takich się chce. Z drugiej strony nie powinieneś nazywać cymbałami ludzi, którzy przyjechali do Krakowa na pogrzeb. Nie wiem jak tam było, ale dzień wcześniej w Warszawie dało się odczuć, że zdecydowana większość przyszła na pogrzeb i jak na pogrzeb przystało się zachowali. A debile znajdą się wszędzie, ale nie każdy Andrzej jest TYM Andrzejem.

    Pozdrawiam

  2. @Przemcio, dopisałem do akapitu z cymbałami, do kogo to określenie skierowałem. No bo nijak nie potrafię sobie wytłumaczyć, dlaczego jadąc na pogrzeb zabierali flagi z nazwami swoich miejscowości. Jedynie, co mi na myśl przychodzi, to żeby pokazać się w telewizji. Zwrócenie na siebie uwagi ważniejsze od powagi uroczystości?

    Na trybunach podczas wydarzeń sportowych można to uzasadnić, ale nie na uroczystościach pogrzebowych.

    Andrzeja komentarze są ekstremalne w prawdach w nich głoszonych ;) Ciekawy jestem, czy i obok tego wpisu Andrzej coś chlapnie. Śmiem wątpić, bo jak na razie walił on z zaskoczenia tam, gdzie się go nie spodziewałem :)

  3. Jeśli chodzi o dojazd delegacji, to mnie zaskoczyli Węgrzy którzy taki kawał drogi przyjechali autem. Pozytywne wrażenie wywali też Czesi którzy przyjechali koleją. I to powinien być środek lokomocji na taki kryzys.

    Najgorsze jest to iż myślałem iż dziś w nocy będę mógł spokojnie oglądnąć coś w TV. Niestety wszędzie retransmisję pogrzebu lub komentarzy :/ I mimo iż żałoba skończyła się wczoraj, żałobna oprawa (czarno białe loga z kirem wyświetlały się przynajmniej jeszcze po 5 rano. I zapewne do 7-8 tak będzie, puki nie przyjdzie ktoś do reżyserki i tego nie zmieni.

  4. „Ja bym chyba zmartwychwstał dla tych wszystkich oddanych przyjaciół, którzy ujawniliby się dopiero po mojej śmierci.”

    Ech, no jeden z biskupów w sobotę to opiewając zmarłego czynił aluzje do zmartwychwstałego Chrystusa… A ciocia zauważyła, że na mszy pogrzebowej śpiewano pieśni wielkanocne. Hm, przypadek? Czy aż takie są plany stworzenia „nowego mitu narodowego”?

  5. Stanowczy wpis, ale dużo racji. Też miałem wrażenie jakby żałoba ciągła się i ciągła. Mi wyjście z szoku zajęło raptem kilka dni.

    Wydaje mi się, jakby powtórzyła się sytuacja ze śmierci JPII. Polacy się zjednoczyli – dosłownie, w jednym miejscu, ew. przed TV – pomachali chorągiewkami, pośpiewali, popłakali, a potem wraca stara dobrze znana rzeczywistość. Polak wie, ze nie ma nic lepszego dla zdrowia niż wylać od czasu do czasu kilka oczyszczających łez, w zbiorowym, pięknym akcie. Wraca wtedy podniosłe uczucie narodowej jedności i rozbudzają się ponownie nasze martyrologiczne instynkty.

    Tak diametralna zmiana nastawienia do ludzi krytykowanych za życia, dokonana przez większość mediów, choć budzi lekki niesmak, wynika z czystych, ludzkich wyrzutów sumienia. Okazuje się, że nawet „elementa wrogiego układu, o kapitale niemiecko-masońskim” odczuwają od czasu do czasu w serduszku okruchy dobra i wstyd im za furię z jaką atakowały prawdziwych patriotów.

    Teraz nie pozostaje nam nic innego drodzy bracia i siostry Polacy jak tylko ponownie zjednoczyć się przed urną wyborczą oddając głos na kontynuatorów patriotycznej i praworządnej wizji państwa. Zróbmy to jeszcze raz. Na lamenty i żale przyjdzie znowu czas!

    (trochę ironizowałem, przepraszam, ale lekkie przymrużenie oka jest jak tarcza która chroni przed kuriozalnością polskiego życia publicznego)

  6. @SpeX, niektórzy pokazali, że dla chcącego nic trudnego i zdeterminowani przyjechali, a nawet przylecieli. Ciekawostka: Holendrzy i jeszcze jeden kraj sprawdził działanie tych pyłów na samoloty odrzutowe i okazało się, że demonizowany pył nie jest tak straszny, jak twierdzą eksperci.

    @Jurgi, po w ośmiu dniach ścigania się na największe słowa nawet mnie to nie dziwi :)

    @Przemo, zgadzam się z Tobą, że wielu właśnie ze wstydu i chęci jakiegoś zadośćuczynienia zmieniła ton, w jakim wypowiadała się po śmierci Kaczyńskiego o nim samym. Osobiście jednak wolałbym, aby te osoby, które tak stanowczo krytykowały prezydenta, po prostu taktownie zamilkły. Może wtedy żałoba przebiegłaby normalniej.

  7. Wpis bardzo ciekawy, ale z tymi nazwami miejscowości na flagach nie do końca się zgodzę.
    W większości są to ludzie prości, którzy tą nazwą miejscowości chcą powiedzieć, że mieszkańcy są z Prezydentem. Zapewne są i tacy, którzy robią to tylko dla lansu, ale nie wolno tak generalizować. Różni ludzie, różne potrzeby.

    Zgadzam się z Tobą, że ta końcówka żałoby była bardzo naciągana. Ja w dniu katastrofy czułem się źle, następnego dnia również, ale potem wszystko powracało do normy.

  8. A ja sobie tak myślę i wcale bym się nie zdziwił jakby pomysł pochówku wyszedł od brata prezydenta. W ogóle te parę dni żałoby wydawały mi się trochę jako wstęp do jego kampanii. W końcu elektorat PIS ma od tego ludzi środki. A parę punktów więcej zawsze się przyda. A sytuacja dla niego jest wręcz idealna do wykorzystania. Zresztą już o tym zaczynają smarować media.

  9. Może zacznę od tych nazw miejscowości. Niektórzy pewnie, tak jak kolega Marcin wcześniej napisał, są ludźmi prostymi i chcieli okazać przywiązanie swojej miejscowości. Łatwiej jest mi w tym przypadku zrozumieć mieszkańców małych miasteczek i wiosek, o których mało kto słyszał, niż mieszkańców dużych miast.

    Ale najbardziej boli mnie sam fakt bazgrania po flagach narodowych. Nieważne co na nich jest napisane, bo to jednak flaga i należało by ją uszanować i nie szpecić. Sportowcom mogą dodawać otuchy hasła napisane na transparentach („Polacy do boju” itp) ale czy muszą bazgrać akurat po fladze narodowej? Niech już czerwoną farbą po prześcieradle piszą, ale flagę niech szanują, bo tego też wymaga od nich patriotyzm.

    @Marcin W. to że ci ludzie są prości w niczym ich nie usprawiedliwia. Skoro potrafią widzieć jak się ubrać i jak w kościele zachować, to powinni też znać podstawowy państwowego sovoir vivre. Pogrzeb prezydenta pokazał, jak bardzo ten element w naszym kraju kuleje, a to z kolei pokazuje, że u nas kościół jest ważniejszy od RP. Nikt nie walczy o oszpecone symbole narodowe, ale zauważcie, jakie larum się podnosi, gdy nie daj Boże ktoś jakiś krzyż lub obrazek potraktuje w niewłaściwy sposób. Nie wyobrażam sobie, jaka afera wybuchła by, jakby ktoś na Jasną Górę przyjechał z kopią obrazu i wypisaną na niej nazwą swojej miejscowości.

    Miłości i szacunku do własnej ojczyzny powinniśmy uczyć się od Amerykanów. Moim zdaniem USA jest wzorowym przykładem dumy i czci dla swojego kraju. Nie widziałam jeszcze amerykańskiego filmu, w którym przynajmniej w jednej scenie nie była by wyeksponowana flaga państwowa, a z kolei u nas dla odmiany dominuje znak krzyża i religijne akcenty. W czczeniu pamięci po Janie Pawle II okazywanie religijności się sprawdza, ale w przypadku uroczystości państwowych w conajmniej równym stopniu ludzie powinni umieć odpowiednio uhonorować np. prezydenta. Najwidoczniej wielu nie wie, jak to ugryźć. Obserwowałam też sąsiadów, którzy nigdy wcześniej nie wywieszali u siebie flagi narodowej. Jestem wdzięczna za internetowe publikacje, w których dopiero uczono Polaków, jak należy obchodzić się z flagą narodową. Dla mnie to wstyd, że takie publikacje były potrzebne.

    Serdecznie pozdrawiam wszystkich tych, którzy nie dali się zwariować. Podzielam zdanie tych, którzy również uważają żałobę za sztucznie napompowaną. Niektórym chyba na rękę będzie przekuć tragedię na sukcesy polityczne lub pijarowskie.

    Minka

  10. @Szuman, na razie był pojedynce testy KLM i Lufthansy. Po których ogłosiły iż nic się ich samolotom nie stało. Tylko to wcale nie udowadnia iż latanie w takich warunkach jest nieszkodliwe. Bo co innego jak samolot raz przeleci, a jak będzie tak latał przez 3 tygodnie.

    @Mariusz; Przecież plan jest prosty:
    * sobota – kondolencję
    * niedziela – pogrzeb
    * poniedziałek – beatyfikacja
    * wtorek – ogłoszenie startu kampanii.

  11. @Marcin W, a jakbym ja miał potrzebę przyjścia na jakąś Twoją ważną uroczystość z krową, to przeszedłbyś obok tego niewzruszony? Trzeba wiedzieć kiedy jak się zachować. Na wesela nikt z gości w kąpielówkach nie przychodzi, do kościoła radioodbiornika nie zabiera, a do wyborów idzie z dowodem, a nie z flagą z namalowanym „Jestem Józek zza rogu”. Tak jak Monka zauważyła – wynika to z niedouczenia Polaków w kwestii celebrowania uroczystości państwowych. Bo nawet najprostszy człowiek potrafi się podstawowych zasad nauczyć i przestrzegać ich, choć czasem wolałby inaczej. W kwestii flag z miejscowościami uparcie będę obstawał przy swoim.

    @Mariusz, ja bym się zdziwił, gdyby ktoś się do tego pomysłu teraz przyznał. Bo kolejni pytani już nawet nie zwalali winy na innych, co skupiali się na czyszczeniu siebie samych :)

    @Minka, w pełni się z Tobą zgadzam :) Wiara i kościół – tu każdy wie, co należy, a czego nie wypada. Niestety, w sprawach państwowych, szczególnie teraz, wylazło niedouczenie. Ponoć nawet organizatorzy jakiejś uroczystości (we Wrocławiu?) upamiętniających ofiary katastrofy pod Smoleńskiem dali ciała z flagami.

    @SpeX, masz rację – jeden lot, to nie regularne latanie. Pijąc do tego tematu na myśli miałem bardziej przylot gości na pogrzeb, a nie otwarcie przestrzeni dla rejsów. Dzięki za link.

  12. Wszystko fajnie, tylko że ta uroczystość koniec końców zrobiła się bardziej kościelna niż państwowa! Jednym z powodów takiego obrotu spraw było to, że wymyślono pogrzeb pary prezydenckiej w Krakowie, na Wawelu. a nie w Warszawie. To był moment, w którym ja też pozwoliłem sobie zająć stanowisko: http://www.milczarek.eu/2010/04/czy-mozna-az-tak-kpic-sobie-z-historii-i-tradycji/ , co w efekcie wywołało dość burzliwą dyskusję…
    Obłuda, o której piszesz Marcinie pojawiała się w ustach bardzo różnych osób. W niedzielę kątem ucha usłyszałem jak abp Muszyński powiedział coś w stylu: Prezydent Kaczyński zastał Polskę zniewoloną przez komunistów, a pozostawił wolną itd…
    Co do flag z nazwami miejscowości – również wczoraj o tym dyskutowałem z kilkoma osobami, bo też zwróciło to moją uwagę…

  13. @Jakub – Wydaje mi się, że zrobiła się nie kościelna, a dokładniej katolicka i to dlatego, że Prezydent był katolikiem. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby w przypadku prezydenta wyznania mojżeszowego celebracja wyglądała zupełnie inaczej. Warto wspomnieć, że w Warszawie ceremonia nie tylko była prowadzona przez księży katolickich, ale także przez prawosławnych i ewangelickich pastorów. To miłe, że nie sprowadza się takich rzeczy jak pogrzeb do laickich wydarzeń, gdzie pakujemy trupa do pudła i pod ziemię z nim. Nie widzę nic złego, jeśli w/w by sobie tego życzył, ale skoro jest inaczej to stało się inaczej.

    A co do obłudnych ludzi to na prawdę myślicie, że to właśnie to wydarzenie ich nagle stworzyło z niczego? Oni tacy byli, są i będą. Można posłuchać, pokiwać głową, a potem odwrócić się na pięcie i z klasą odejść nie zniżając się do jego poziomu i nie dając mu wypowiedzi na którą nie zasłużył.

  14. Ta żałoba zdecydowanie była za długa. Do klubu nie dało się wyjść, więc trzeba było w sobotę imprezować na ogródku, przy grillu :).

    A tak poważniej, choć powyższe zdanie też jest prawdą, cholernie mnie denerwował fakt, że był podział na Prezydenta i resztę. Nikt nie wspominał za bardzo o Ryszardzie Kaczorowskich i innych. Dopiero teraz coś się mówi. Czy żałoba była z powodu śmierci tylko prezydenta? Nie!

    Z tymi flagami zgadzam się tylko częściowo. Dobrze, że były, ale rzeczywiście te nazwy miast mogły z nich zniknąć.

    W ogóle z tekstu wylewa się mnóstwo różnych emocji, co lubię w Twoich tekstach ;).

  15. @Yagbu,

    „Z tymi flagami zgadzam się tylko częściowo. Dobrze, że były, ale rzeczywiście te nazwy miast mogły z nich zniknąć.”

    Gdyby nie było nazw, to bym się flag nie czepiał. Ale były.

    „W ogóle z tekstu wylewa się mnóstwo różnych emocji, co lubię w Twoich tekstach ;)”

    A dziękuję bardzo :)

Comments are closed.