10

Ubuntu ma pryszcze, czyli oka rzut na 10.04 beta 1

Chyba można już wszem wiadomość tę ogłosić: Ubuntu dojrzewa! Ma pryszcze, kłopoty z równowagą skóry, dziewiczy wąsik i pierwsze wyraźne, charakterystyczne cechy, które jako tako pozwalają sobie wyobrazić, co wyrosnąć z tego młodzieńca może.

Ubuntu staje się systemem coraz bardziej charakterystycznym, od swoich linuksowych krewnych różniąc się coraz bardziej. Podążając w nieznanym kierunku etapami nabiera kolejnych indywidualnych cech, które skumulowane kiedyś sprawią, że w systemie tym bardzo trudno będzie rozpoznać starego, sraczkowego Ubuntu stanowiącego ładniejszą od oryginału, a przy tym skonfigurowaną, nakładkę na Debiana.

Trzeba sobie uświadomić, że Ubuntu przestaje być dzieckiem – podobnym do innych dzieci, zabawnym, pociesznym, ale i wymagającym mnóstwa wyrozumiałości i cierpliwości. Ubuntu wszedł w okres dojrzewania i wkrótce stanie się dorosłym systemem operacyjnym, m.in. Dzięki nowym usługom dostępnych tylko dla swoich użytkowników.

Wnioski po moim pierwszym zetknięciu się z przełomową, niedziecięcą, niefinalną jeszcze wersją Ubuntu 10.04? Proszę bardzo.

ubuntu 10.04 beta 1 recenzja
Nowe logo, nowy motyw, nowe narzędzia i… nowe rozczarowanie. Przez lata domagał się lud nowego wyglądu systemu, a gdy wreszcie ci tam na górze łaskawie pochylili się nad prośbami i zdecydowali się je spełnić, zrobili to tak nieudolnie, że pozostaje jedynie żałować tego, że się zmian chciało. Bo ja nie wiem, jak oni to zrobili, że elementy składające się na motyw środowiska graficznego zupełnie do siebie nie pasują. Ktoś im wyciął wała podobnego do numeru, jaki budującym wieżę Babel wywinął Bóg?

Nowy motyw absolutnie mi się nie podoba: pomarańczyk, brązik o niskim stopniu nasycenia i ta różo purpura, do cholery! Spieprzyli i tak kiepski temat, a zrobili to w taki sposób, że śmiem wątpić w istnienie jakiejkolwiek komunikacji między nimi. Bo musiało ich być kilku – jedna osoba takiej padaki raczej by nie odstawiła. Komunikacja nawalić musiała: było ich trzech, dwóch się dowiedziało, że nowy motyw ma być, a trzeci – od ikonografii, nic na temat nowości nie usłyszał. Dwóch doinformowanych wzięło się do pracy: jeden słitaśnie poleciał w purpury i róże, a drugi – tradycjonalista – przyciemnił klasyczny brąz i zmniejszył jego nasycenie. Na koniec do kupy to złożyli i po słowach krytyki kurczowo uczepili się tematu zastępczego: zapomnienia o schemacie systemowych dźwięków. Jak dawniej motyw przypominał świeżą kupę, tak teraz przypomina suchą kupę z rodzynkami. A raczej z winogronami. Takie piękne mieli tapetki nawiązujące do nazwy kodowej danej wersji systemu, to spieprzyli to koncertowo. A co z funkcjonalnością? Ano obiecanki i na w pełni działającego menedżera migracji przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać – dokumenty i tapetę pulpitu może i kopiuje, ale nadal nie umie przenieść zakładek z Firefoxa.

Przy okazji wpisów o nowych wersjach systemów lubiłem komentować ich szybkość na bazie własnych odczuć. Tym razem chyba to sobie daruję, bo między poprzednią wersją Ubuntu, a najnowszą, popełniłem upgrade sprzętu, co zaowocowało bardzo dużym skokiem wydajności mojego PC. Musiałbym na tej konfiguracji popracować trochę ze starszymi Ubuntu, by później wziąć i porównać je do najnowszego 10.04 – niestety na takie hece czasu nie mam.

Ubuntu 10.04 beta 1 zainstalował się w około 20 minut (czysta instalacja na dysku). Brakowało mi możliwości tworzenia partycji ntfs z poziomu instalatora, przez co, aby pustą ntfs podzielić na kawałki i jeden z nich poświęcić Ubuntu, koniecznym było przerwanie instalacji i korzystanie z dostępnego w LiveCD menedżera partycji GParted.

Liczyłem na to, iż po restarcie oczom moim ukaże się osławiony GRUB w wersji 2 z tłem równie słitaśnym, co inne różano-purporowe elementy szaty Ubuntu 10.04. Pozytywnie się rozczarowałem, bo GRUB, w wersji 1.98 beta chyba, niczym szczególnym nie różnił się do swojego przodka. Z jednej strony szkoda takiego szpanerskiego wyglądu okna wyboru systemu operacyjnego, z drugiej to szczęście – można się uchronić przed przypadkowym obciachem w towarzystwie znajomych :)

Nobla, Fryderyka i jeszcze Oscara temu, kto wpadł na pomysł przeniesienia przycisków zarządzania oknem na lewą stronę i zrobił to w taki sposób, w jaki zrobił! Dzięki takim zmianom (pomijając już nieszczęsny barbie-nigga-motyw) przyzwyczajenie się do tego rozwiązania będzie cholernie trudne dla każdego – bez względu na wcześniej używany OS. Ani to rozwiązanie linuksowe, ani to Windows, ani tym bardziej Mac. Tu jest pomieszanie z pogmatwaniem: przyciski po lewej, zamykanie okna po prawej, minimalizacja w środku, a maksymalizowanie po lewej. Toż to wstyd nawet komentować. Zresztą słów brak…

Przyciski sterowania oknem w Ubuntu 10.04 beta 1
Przyciski sterowania oknem w Ubuntu 10.04 beta 1

Centrum Oprogramowania nie przypadło mi do gustu. Stare i poczciwe „Dodaj/Usuń” zdecydowanie bardziej lubiłem: prosta i nietoporna wyszukiwarka, filtr oprogramowania (wolne, niewolne, niewspierane, pirackie, nieistniejące…), a tutaj wszystko na kupę, że ledwie wtyczkę Flash Playera znalazłem (bo Firefox nie był w stanie samodzielnie jej zainstalować).

Centrum Oprogramowania w Ubuntu 10.04
Okno Centrum Oprogramowania podczas instalacji wtyczki Flash Player.

Urzekająca kolorystyka: kontrastujące ze sobą ciemne krawędzie okna i paski, ostra purpura wpadająca w róż w tle i blade kolorki w oknie, które to właśnie one powinny skupiać na sobie uwagę

I wymiękłem. Jestem estetą i wybaczta, ale moje oczy nie były w stanie dłużej znosić widoku tego motywu. Przy odrobinie dobrej woli mogłem tapetę sobie zmienić, ale co dalej? Grzebać i zmieniać bootscreeny, okna logowania i robić w portki ze strachu, że znienacka gdzieś jeszcze jakiś róż mnie zaatakuje? Z tym zestawem kolorów wybitnie źle mi się pracowało na pierwszej becie Ubuntu 10.04, a resztkę mojej cierpliwości przelała idiotyczna kolejność przycisków sterowania oknem.

Może przy którejś RC lub wersji finalnej pokuszę się o zrecenzowanie pryszczatego Ubuntu 10.04, ale póki co mam dość i przeto daję sobie spokój. Zmęczyły mnie te zmiany – są złe. Pozytywne nowości bardzo szybko przyswajam i się do nich przyzwyczajam (choćby nowy pasek w Windows 7), a przy tych pokręconych przyciskach na pasku okna i kolorach je otaczających z każdą minutą czułem się coraz gorzej. Wzięliby i najęli jakiegoś kogoś, kto na designie zna się doskonale, by wziął i zaprojektował taki motyw, o jaki ukłucie zazdrości konkurencja poczuje. Bo ten może budzić jedynie śmiech i/lub politowanie. Jest straszny.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

10 komentarzy

  1. Do przenoszenia zakładek (i historii, motywu personas, itp.) polecam dodatek Weave Sync, od Mozilla Labs. Jest świetny, działa szybko, i świetnie synchronizuje ze sobą wszystkie połączone instalacje… ;)

  2. Powiem szczerze, że wcześniej się zbytnio nowemu designowi nie przyglądałem – ot, wiedziałem, że mają być jakieś zmiany. Dopiero ten wpis uświadomił mi, że faktycznie nie jest dobrze.

    Co do tej niepotrzebnej zmiany przycisków na toolbarze – kurde, zniósłbym nawet i to, ale przecież to jest ohydnie zrealizowane – ten gradient za przyciskami oraz czerwony jak pomidor przycisk zamykania okna kompletnie nie pasują do reszty designu…

    Kiedy były przecieki co do nowej wersji wyglądu Wykopu, miałem wtedy wielką nadzieję, że ktoś zrozumie, że spieprzył coś dobrego, wyrzuci w kąt swoje nowe „dzieło” i zacznie prace nad czymś lepszym. Niestety, zawiodłem się. Trzymam kciuki za to, żeby nie było tak samo w przypadku Ubuntu.

  3. @marsjaninzmarsa, ee, jeśli miałbym pomijać Asystenta Migracji, to już wolałbym po prostu na pendrive skopiować sobie profil, tak jak to robię przy każdej okazji, jeśli system – bez względu na to jaki – mam na czysto instalować :)

    @intcomp, zapomnieli? :)

    @Ravicious, „oraz czerwony jak pomidor” – przyganiał kocioł garnkowi ;) A co do motywu Ubuntu, to mam cichą nadzieję, że w kolejnej wersji 10.10 pójdą po rozum do głowy i postawią np. na jakąś elegancką szarość z delikatnymi tylko akcentami brązu i jeszcze jednym kolorem – ale to zadanie dla kogoś, kto się na tym zna, imo. powinni zainwestować w designera przez wielkie D.

  4. Zainstalowałem przed kilkoma dniami 10.04 i widzę, że kolejność przycisków jest teraz inna:
    zamknij-minimalizacja-maksymalizacja okna

    Co do szaty graficznej, to uważam, że jest to zmiana na plus. Może terminal jest mało czytelny, ale to akurat można szybko poprawić paroma kliknięciami.

    A, i nie ma sensu przenosić z pomocą pendrive’a profilu firefoksa z jednego systemu do drugiego. Wystarczy podpiąć ten z windows, wskazując jego lokalizację podczas tworzenia nowego profilu na ubuntu, albo – w razie problemów z dodatkami – utworzyć dowiązania symboliczne do najważniejszych plików: places.sqlite, cookies.sqlite, downloads.sqlite i sessionstore.js.

  5. to nie jest róż tylko fiolet i pomijajac nawet kolor, domyslny motym w 10.04 jest bardzo brzydki

  6. Zgadzam się z przedmówcą. W ogóle uważam, że domyślnym środowiskiem powinno być KDE. GNOME na prawdę wygląda nieładnie…

    A co do zmiany kolejności przycisków w oknie to szczerze chyba na łeb upadli myśląc, że ludzie się do tego przyzwyczają

  7. Jeżeli chcecie Państwo wszybko, bezpiecznie i wygodnie zasilić swoje konto Pre Paid to zapraszam na naszą stronę.

    Zasilisz na niej swoją komórkę, doładowania telefonu szybko i bezpiecznie.
    Nie musisz już nigdy wychodzić z domu po karty zdrapki, marnować czas.
    Obsługujemy wszystkie dostępne sieci na kartę, Doładowania online:
    Simplus, Heyah, Orange, POP, Tak-Tak, Play, Sami Swoi

Comments are closed.