33

„Sala samobójców” – polski film o emo

Skoro w Anglii wymyślono, by karać rodziców otyłych dzieci, to ja wobec tego wymyślam, aby to samo czynić z rodzicami emo. Przecież w takim samym stopniu zasługą rodziców jest spasione potomstwo, jak i dzieciaki stające się emo, toteż jeśli karać za kilogramy, to karać również za emocjonalną pustkę. W moim odczuciu emo jest tak samo efektem rodzicielskiego długodystansowego zaniedbania, co osławieni małoletni rezydenci angielskich fastfoodów.

Za moich czasów nie było emo – z tej prostej przyczyny, że ćwierć wieku temu środowisko na rozwój tej zarazy nie pozwalało. Rodziny utaplane w błocie PRL-u wolne były od wyścigu szczurów do miseczki z $$$, a przez to miały czas dla siebie. Dzieciaki, miast marzyć o tym, co mogłyby mieć i chcieć tego dla chcenia samego, musiały zadowolić się tym, co było. Żyło się skromnie – czasem nawet bardzo skromnie – ale żyło się razem, a nie obok siebie. To tak tytułem wstępu.

Wkrótce swoją premierę będzie miał polski film pt. „Sala samobójców”. Ów film ma pokazać problem rodzin dorobkiewiczów – tzw. klasy średniej. Rodzin, z których dorosłe szczury całymi dniami gonią za kasą, by swoje młode karmić ponad możliwości przerobowe ich organizmów. Dzieciaki mają wszystko to, czego starszym pokoleniom brakowało, a jednocześnie są pozbawione klimatu, w którym dorastały starsze roczniki. Coś w tym musi być, a ja nie mogę się od porównań powstrzymać.

Dziś kompy, skutery, konsole, lokaty i inne cuda za kilka produkcyjnych pensji, a ja na komunię dostałem 400 zł (wtedy jeszcze 4 000 000 – przed denominacją), rower składak i kilka drobiazgów. Tyle od wszystkich zaproszonych gości. Po komunii marzyłem o Commodore 64, ale w końcu kupiłem konsolę Nintendo (bliźniaczą z Pegasusem i podróbkami z bazarów). I się żyło! Dużo ruchu i powietrza, mało kasy i zbytku – dupa się hartowała i dziś dupa jest twarda. A krzyknij teraz na takiego 10-15 latka, to się posra, potnie, jeszcze bardziej zgarbi i poskarży w tv, Hadze i na wszystkich forach, jakie znajdzie w sieci. Szczerze, to żal mi tych dzieciaków. Porównując swoje i ich dzieciństwo niczego im nie zazdroszczę. One mają wszystko i ciągle im źle, a ja i towarzysze z podwórka, w porównaniu do nich, nie mieliśmy prawie nic. Jednak to my byliśmy szczęśliwi. Tak, szczęśliwi, choć czasem bywało ciężko. I właśnie takiego życia: z trudnościami, które razem z bliskimi trzeba było pokonywać, dzisiejszym młodziakom brak. Żadnych realnych problemów, więc tworzą swoje hermetyczne światy, w których są sami, nikt ich nie kocha i nie rozumie.

Ciekaw jestem tego, co w „Sali samobójców” pokaże Jan Komasa – reżyser filmu. Jeśli nie zrobi takiego gniota, z jaki uważam pełnometrażową wersję „Galerianek”, to powinno być fajnie. Z niecierpliwością oczekuję „Sali…” i liczę na to, że jako produkcja traktująca o poważnym problemie będzie dziełem wielopłaszczyznowym; że znajdzie się w filmie zarówno gotowiec podany w postaci pewnej fabuły sterowanej myślą autora, jak i gdzieś po drodze pewne międzysłowa prowokować będą pytania i rozkminy, z którymi widz sam, we własnym zakresie, poradzić sobie będzie musiał. To takie moje osobiste życzenie i mam nadzieję, że zostanie spełnione :)Subkultura? Nie. Emo traktuję bardziej jak chorobę cywilizacyjną dzieciaków i ich rodzin. Puste wnętrza, puste dusze pragnące wypełnienia, będące ofiarami wolnego rynku, z którego jak najwięcej wynieść się starają ci, którzy winni te młode dusze karmić swoją bliskością, zainteresowaniem, uczuciem… Takim faktycznym byciem, a nie telefonami, karteczkami i zbywaniem kolejnymi zakupami lub środkami na nie. Nie miałem zbytku, żyłem i dorastałem jak setki innych dzieciaków z osiedla, ale nigdy swojego rodzinnego domu i dzieciństwa nie zamieniłbym na takie, w którym rodziców wessała ich praca i gonitwa za tzw. lepszym jutrem. Bo możliwości, kapitalizm… chuj z tym, kiedy dzieci zdane są na się same, na wirtualny świat i na różne fanty otrzymywane w rozliczeniu za rodzicielskie zaniedbanie.

W ogóle tak sobie myślę, że wszystkie dzieciaki, bez względu na środowisko, w jakim się wychowują, są w większym lub mniejszym stopniu krzywdzone przez „dzisiejsze czasy”. Nie wiem, czy to jednak socjalizm nie był lepszym opiekunem dzieci i gwarantem ich szczęścia. Polskie dzieciaki z roczników 80 i starszych były porządne i ułożone – tak się mawiało – zaś wszelka rozpusta i bezeceństwa rozgrywały się na zachodzie. Mamy wreszcie ten wymarzony zachód w Polsce i mamy też inną młodzież – taką zachodnią. I w dupach się małolatom przewraca, w głowach ich większa pustka, a emocjonalnie… I szukają, izolują się, bo i tak nikt ich nie zrozumie. Mają wszystko, tylko nie to, co mają ci, którzy reszty im zazdroszczą.

Szkoda mi ich. Pod tym wszystkim złym, za co się tych młodych krytykuje, siedzi ich osobisty tragizm. Gdyby dzieciaki miały poczucie własnej wartości, akceptacji, autorytety godne naśladowania i wsparcie, to chyba nie musiałyby podejmować takich kroków, jakie podejmują, by zwracać na siebie uwagę. Nie musiałyby tak rozpaczliwie akcentować tego, że są jakąś indywidualnością, która też ma swoje zdanie, swoje myśli i uczucia; że są ludźmi z ludzkimi potrzebami, a nie roślinkami ozdobnymi, które wystarczy odżywiać.

Nie mogę się doczekać premiery „Sali samobójców”. Tematyka jak najbardziej mnie interesuje – może rozjaśni mi nieco w głowie, a może nawet odpowie wprost na pytania, których przybywa w miarę zagłębiania się w temat bycia rodzicem w dzisiejszych czasach. Niedługo pewnie sam będę ojcem; dostanę misję zapewnienia swojemu dziecku dobrego wychowania i takiego dzieciństwa, za które szczerze będzie mi ono wdzięczne, gdy dorośnie. Tak jak ja dzisiaj dziękuję za swoje, choć naście lat temu moje narzekania i bunt były na porządku dziennym :)

Jeśli „Sala samobójców” trafi w sedno problemu emo i będzie filmem, jakiego oczekuję, to jest szansa, że przynajmniej w jakiejś niewielkiej liczbie przypadków rodzin dorobkiewiczów-karierowiczów coś drgnie. Ważny jest szum wokół obrazu i skuteczne wepchnięcie filmu – o ile, rzecz jasna, będzie on tego wart. Bo jeśli wyjdzie to taka kupa, jak „Galerianki” v2, to ja zań serdecznie dziękuję. Cóż, byle do premiery. Za wszelkie najaktualniejsze informacje dotyczące filmu będę ogromnie wdzięczny.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

33 komentarzy

  1. Szczerze mówiąc mam przyzerowe pojęcie o emo, nie znam żadnego, nie wiem, skąd się biorą i czego chcą. Nie wiem, czy bym się zgodził, że to wina rodziców, może w jaiejś części, prędzej jednak wina systemowa, a rodziców o tyle, że z zaniedbania.

    Trafem akurat moment przed wejściem tutaj trafiłem na słowa Gustawa Flauberta „Szczęście jest jak ospa. Gdy złapiemy je zbyt wcześnie, może całkowicie zniszczyć naszą konstytucję”. Wydają się pasować.

  2. @Jurgi
    To nie wina systemu, a rodziców. Kupujemy komputery, telewizory, empetrójki i inne ustrojstwa i jesteśmy cali hepi, że dzieciaki siedzą w domu, a zapominamy o bliskości, o tym, że dzieciak to też człowiek i też ma swoje emocje. Kwitujemy jego problemy stwierdzeniem „Pierdoły”, nie zastanawiając się nad tym, że w jego wieku mieliśmy takie same, ale wtedy byli kumple, do których się chodziło, a nie pisało esemesy, albo gadulcowe wiadomości (widzę co wyprawia starsza córka). Czy ktoś z dzisiejszych „wielkomiejskich” nastolatków wie co to rodzina? Taka prawdziwa, z Babcią, Dziadkiem, Wujkami, Ciotkami i całą resztą? Wątpię. Moje córki mają to szczęście, że mieszkają na „wsi”, chociaż do Katowic mamy 40 minut autobusem, a do Krakowa trochu ponad godzinę pociągiem, i znają swojego pradziadka, pamiętają prababkę, Babcie mają na co dzień (a nie od wielkiego święta i z przymusu), kuzynowstwo (płci obojga) jest na wyciągnięcie ręki. O to chyba Jurgi chodzi, a przynajmniej mnie się tak wydaje. Wystarczy jeden wspólny posiłek dziennie z „wolnymi” rozmowami, a będzie zupełnie inaczej i emo nam nie grozi, nawet wtedy gdy dzieciak będzie miał wszystko o czym sobie zamarzy.
    Żeby nie było to jestem „Staruszkiem” od 16 lat i niejedno już widziałem i słyszałem :D

  3. @ Jurgi

    emo to subkultura, styl bycia i dla niektórych tylko moda. Emo są ponadprzeciętnie wrażliwi i to bez względu na płeć, chętnie płaczą i tną się po rękach z byle powodu zarówno dziewczyny jak i chłopcy. Chłopcy nie tylko zachowują się jak dziewczyny ale też często tak wyglądają robiąc make-up, malując paznokcie, ubierają się i czeszą jak dziewczyny emo. Nigdy nie spotkała biednego emo a wszystkie emo jakie znam pochodzą z tzw. dobrych rodzin nowobogackich. Niektóre dzieciaki wydają na własne potrzeby sumy o których przeciętnym kowalskim nawet się nie śni. Tak jak już tu zauważono emo są duchowo biedni samotni opuszczeni więc zamykają się w swoich paczkach emo i płaczą nad swym nędznym losem.

  4. Tak, tak, to generalnie wiem, ale osobiście to żadnego emo nie widziałem nawet na oczy, o jakimś poznaniu to nie mówiąc. Może w takim razie mieszkam w nie dość bogatym mieście. :P

  5. @Jurgi, też przez długi czas emo znałem jedynie z tv/neta, ale w końcu nadszedł ten dzień, że i w swojej dziurze zacząłem takich spotykać.

    @SpeX, przeraża mnie końcówka o 14-latkach… Ale w Irlandii to norma, wystarczy tam trochę pobyć i popracować w jakiejś knajpie. Właśnie takie nastki bez majtek, bez staników, z cyckami i dupami na wierzchu, za dnia pchające wózki z własnymi dziećmi – dla nas szok, a dla innych codzienność :/

  6. Film chętnie zobaczę, zwłaszcza że podobnie jak Ty na szczęście nie mam zbyt dużej styczności z dziećmi należącymi do tej grupy. Z drugiej strony dopiero teraz uświadomiłem sobie, że większość dzieci emo to dzieci z (nowo)bogatych domów, a to może rodzić ciekawe wnioski…
    Bardzo mi się podobał fragment, w którym pisałeś o tym dlaczego nie było emo w naszych czasach – jak to bywało wcześniej, muszę napisać że nasze poglądy są bardzo zgodne :)

  7. Jestem emo mam 14 lat i nie rozumiem o co wam chodzi my wcale nie jesteśmy tylko tymi ludzmi i którzy ciągle płacza i się tną!
    I wcale nie wszystkie emo są z bogatych domów jestesmy tacy jak wy tylko bardziej emocjonalnie okazujemy uczucia wcale nie musimy się malować ani nic z tych rzeczy bo EMO jesteśmy w środku.
    Wasze dzieci stają się zqamknięte w sobie bo ich poprostu nie rozumiecie i zostawiacie je same z ,,pierdołami,,

  8. Ty dostałeś na komunie 400 zł i kupiłeś to co chciałeś, a ja za pieniądze, które dostałam musiałam sobie kupić łóżko, bo rodziców nie było na to stać. A powiem ci, że wcale nie tak dawno tą komunię miałam, bo aktualnie mam 15 lat. Piszesz tak jakbyś nie widział świata, na którym żyjesz. Kiedyś – komunizm, każdy żył skromnie, bo niczego nie było. Teraz – wszystkie dzieciaki takie jak ja, pływają w kasie od rodziców, mają laptopy, najlepsze komóry, telewizory plazmowe i w ogóle wszystko czego sobie zażyczą. Żartujesz sobie? Ja ledwo mam komputer, który przeżył prawie tyle wiosen co ja.
    „A krzyknij teraz na takiego 10-15 latka, to się posra, potnie, jeszcze bardziej zgarbi i poskarży w tv, Hadze i na wszystkich forach, jakie znajdzie w sieci.”
    Ty nie wiesz co niektórzy znoszą, podchodzisz do tego tak ogólnikowo, że nie da się tego czytać. Ja nie sram w gacie jak rodzice drą się na mnie o różne drobiazgi, nie skarżę, jakoś sobie z tym radzę.
    A EMO ? matko święta, no ratuj mnie. Większość tylko się tak stylizuje, robi sobie taki ‚image’, bo tak mu się podoba. Czarny makijaż i wszystkie inne elementy – po prostu go to kręci. Dużo tych ‚nie emo’ również się tnie, i co? o tym już nie napisałeś.

  9. Ja nie jestem emo, chociaz wiele osób mnie o to podejrzewa. A po co się ciąć? To głupie samookaleczanie się. Nie widze powodu dla którego miałabym ukrywać, że czasem jakby jestem w swoim świecie, ale uważam to za niezbędne w tych czasach odmóżdżenia. problem ‚emo’ w sumie jest wyimaginowany na ulicach nie spotyka się wielu ‚emo’. Bardzo chętnie zobaczę ten film, ale nie z powodu problemu z ‚emo’ na świecie tylko dlatego że lubię horrory, a ten film zapowiada się dobrze.

  10. Już wolę emo, niż tzw „złych ziomków”, których w naszym społeczeństwie chyba więcej. Mam tu na myśli kiboli, dresów i kozaków osiedlowych, raczej nieprzyjaźnie nastawionych do reszty świata. Oni także są efektem zaniedbania swoich rodziców.

  11. I powiem że tez Ci zazdrostkę wychowywania się w tych latach, bo myślę że moje pokolenie jest bardzo zagubione. Czemu kiedyś nie było tego samookaleczenia się i innych tego typu problemów? Zawsze były jakieś ideały, młodzież miała przeciwko czemu się buntować, dla czego żyć, a teraz? Teoretycznie jest świetnie.

  12. Wiecie moze od jakiego wieku beda wpuszczane osoby na ten film ?
    Bo mi kolezanka pow ze od 18?
    ja mam 16 a chce isc na ten film

  13. Autor tego artykułu uważa, ze EMO to choroba, w takim razie różni inni metale i punkowcy też są chorzy, już nie wspomnę o białych kozaczkach. Ludzie ci wcale nie są puści emocjonalnie-to przypisałabym raczej autorowi tekstu. Dziękuję.

  14. @wykrzykniki, takie komentarze, jak Twój, tylko mnie utwierdzają w przekonaniu, że „emo” to jednak choroba. Cywilizacyjna.

    Zamiast imienia wolisz wykrzykniki? Znakiem tego zależy Ci na tym, żeby ludzie nie znali Cię z imienia, ale z tego, że krzyczysz (jak to Ci źle). Każdy normalnie funkcjonujący człowiek używa swojego imienia, nazwiska lub ksywy.

  15. Wykrzykniki są po to, by komentarz został zauważony- co zresztą poskutkowało. Ciesze się, ze został przeczytany. Uważam, ze każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania. Myślę, ze w Polsce EMO uważane jest za chorobę, gdyż to jest dla „normalnych” ludzi coś nowego, a że nie mają o tym pojęcia, to też najwięcej o tym wiedzą, piszą, dyskutują. Taka już jest nasza mentalność. Według mnie, gdybyśmy choć trochę poznali emo ludków, spróbowali ich zrozumieć to i nasze podejście do nich uległo by zmianie. Chciałabym jeszcze zaznaczyć, że nie jestem emo.

  16. Spoko, ja wszystkie komentarze czytam – nawet w ciągu 5 minut po ich opublikowaniu, jeśli tylko jestem przy komputerze (takie powiadomienie mam :)).

    Wykrzykniki, żeby komentarz był zauważony? No a po co emo się tną, jak nie po to właśnie, aby zwrócić uwagę na siebie/swoje cierpienia?

    Masz ładne imię, więc podpisuj się nim – J…na (lub krótsza wersja) jest o wiele lepsza, niż garść wykrzykników ;)

  17. Ja myślę, że cięcie się to pewnego rodzaju kontrolowany ból. Człowiek sam zadaje sobie cierpienie po czym odczuwa ulgę. Ze strony nie tylko społeczeństwa ale i rodziny doznaje upokorzeń itd. I tu powstaje pytanie, czy agresja słowna jest mniej bolesna niż fizyczna?
    Myślę też, że nie tylko EMO się tną, dla niektórych jest to sposób na odreagowanie stresu, ciągłych pretensji. W wielu przypadkach cięcie się to nic innego jak krzyk o pomoc, czyjąś uwagę, zamanifestowanie samotności i zakomunikowanie, że nie dajemy sobie rady z problemami. Żałosne jest to, że EMO fanatycy robią sobie krzywdę sami nie wiedząc po co, bo taka jest moda.

  18. to nie jest film o problemie emo. to jest film o problemie fikcji. i powiem szczerze… inaczej odbierze to ktoś, kto patrzy z boku, a inaczej ktoś, kto przez coś podobnego przeszedł. wydaje mi sie że z inną tematyką jest tak samo, np z Galeriankami. nie może tego obiektywnie ocenić osoba, której to nie dotknęło. swoją drogą ciekawa jestem ile na sali (kinowej w sensie xd) było dzieciaków które pomyślały: tak, jak doskonale wiem, o czym oni mówią. o czym mówi ten film… z drugiej strony boje sie tej liczby.
    kogoś może śmieszyć furia Dominika jako rekacja na odłączenie Internetu… ale cóż, jego ‚rodzice’ byli tacy samy jak Ci chichoczący widzowie. nie wiedzieli o tym NIC. nic o tym problemie. cieszę się że nareszcie tematyka ta została poruszona. po Galeriankach spodziewałam się, że ktoś wreszcie zainteresuje się fikcją, czy, jak wolicie second life. szczęśliwie doczekałam takiego momentu :)
    to tyle.

  19. wg mnie, dzieci nie powinny być wpuszczane na takie filmy(sala s.), większość scen wywołuje u nich śmiech, dobrze się bawią, nie zawracają sobie głowy sensem filmu i denerwują tylko innych oglądających i masz racje megan, inaczej odbiera to wszystko ktoś, kogo w jakimś stopniu problem dotyczy.

  20. łatwiej wyśmiać niż spróbować zrozumieć. zresztą… chyba nie chciałabym znać ich interpretacji.

  21. Ale się ktoś postarał o wypowiedź.
    Mam pustkę emocjonalną i to jaką, ale emo nie jestem, sorry. Zgadzam się z megan „łatwiej wyśmiać niż spróbować zrozumieć…”

  22. A ja juz ogladnelam film narazie na kompie bo w mojej dziurze jeszcze nie predko bedzie w kinie ;( Film super ale jak ktos przedmowca moj napisal trzeba odpowiednio do niego podejsc. Jak sie bedzie szukalo glupiego humoru i hihrania to sie to znajdzie ale film ma glebsze dno i trzeba to dostrzec a nie szukajac glupich smichow hihow ;/

  23. Czy mam wnioskować, że film gdzieś w necie już (choć bardziej dopiero) jest ?
    Moja opinia o filmie jest dobra. Podobał mi się bardzo i chciał bym obejrzeć jeszcze raz.

  24. @Faris66, jeśli „Sala samobójców” jest gdzieś do ściągnięcia, to najpewniej w wersji nagranej w kinie kamerą. Bo na DVD film jeszcze nie wyszedł (z tego, co mi wiadomo). A też czekam :)

  25. Polska scena nic jeszcze nie wydało. Chyba nikomu nie chce się iść na ten film.

    Z tego co widzę, po sieci krąży kilka faków podpisanych jako R5 (może od razu R2?). Ale o tym iż polscy riperzy nie umieją poprawnie podpisywał reków to ja wiem. Z cyfrowej telewizji, zamiast podpisywał to jako SD, pojawiają się DVB (-T -cyfrowa telewizja naziemna), czy nazwy platform cyfrowych. Już nie mówić o tym iż nie potrafią trzymać rozmiaru.

  26. Chłopie, przeginasz z Emo.
    Są to ludzie, tacy jak my, lecz słabsi i bardziej wrażliwi na to co ich otacza .

    Byłam dziś na filmie , i dalej chce mi się płakać .

    Dał mi wiele do myślenia, lecz nie radzę by osoba poniżej 13 roku życia poszła na ten film.

    Jest… mocny .

    Przyznaję, że z dziewczyny dOm!n!Ka, zwykła suka jest.

    Ja bym Go wspierała, nawet jeśli miał orgazm po tym jak kolega kolano włożył mu pomiędzy krocze…

    Jego laska była z nim tylko bo był kasiasty .

    A szkoda .

    Żałuję że nie potoczyło się to wszystko inaczej .

    Szkoda mi też Sylwi, która , bądź co bądź , bardzo przeżyła śmierć Dominika.

  27. Autor tego nie wie, że ból fizyczny jest przyjemniejszy od bólu psychicznego… nie wie, że istnieją wrażliwi ludzie i żeby pisać takie artykuły powinien się ***** wczuć w Emo, poznać ich, nie każdy się tnie, po przeczytaniu 3 akapitów odpuściłem, bo wiedza zaczerpnięta z nonsensopedii..

Comments are closed.