3

Polskie cyberwojsko – lepiej późno, niż wcale

Jak dla mnie wiadomość wczorajszego dnia:

Polska armia potrzebuje coraz więcej informatyków. – Kształcenie i wykorzystanie najlepszych cybernetyków i informatyków ma w tej chwili fundamentalne znaczenie dla obronności państwa – podkreśla Sylwester Michalski, rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Fachowcy będą potrzebni przede wszystkim do pracy w specjalnym zespole zajmującym się ochroną wojskowych sieci i systemów teleinformatycznych.

Super! W końcu zrozumieli, że pojęcie bezpieczeństwa nie ogranicza się do tarczy antyrakietowej. Szkoda tylko, że do takich wniosków doszli w 2009 roku, a nie przynajmniej pół dekady wcześniej.

Wojskowi planiści kadrowi przez ostatnich kilka lat nie zgłaszali na Wojskowej Akademii Technicznej zapotrzebowania na informatyków. WAT więc ich nie kształcił.

Czyli jak to u nas – inni mają od dawna, a my nawet nie zaczynamy mieć. Grunt, że wreszcie coś w temacie drgnęło. Bracia amerykanie przeszkolą naszych i dobrze będzie, jeśli ich rola na tym się skończy. Już raz naszą armię unowocześniali swoimi zużytymi F-16. Cóż, sam sam samolot (pomijając jego stan techniczny) jest nadal całkiem zacny, ale leciwy sprzęt komputerowy do cyberarmii byłby zupełną pomyłką.

Tak na marginesie: już kiedyś temat cyberwojen poruszałem na blogu :)

Teraz czekam na nowe przetargi na sprzęt i na oprogramowanie. Założę się, że dobry wujek Microsoft nie przepuści takiej okazji i nie omieszka złożyć oferty nie do odrzucenia ;) Darmowe produkty dla rodzin cyberżołnierzy? Czemu nie :)Ciekawe, ile zwerbowani i przeszkoleni wojskowi informatycy obronni będą znaczyć w starciu np. z ruskimi hakerami, którzy kilkanaście miesięcy temu nieźle dali popalić Estończykom. Tak na moje oko, wyuczeni dla samego zawodu niewiele znaczą przy prawdziwych pasjonatach, którzy tematem żyją i wiedzę zdobywają sami.. ba! nawet sami ją tworzą. Odbijanie ataku na nasze światłowody nie powinno być znowu kto wie jak trudne – mam tu na myśli ataki DDoS, a nie podchody jakiegoś skubańca w celu odtajnienia tego, co tajne ściśle i przeprowadzenia ewentualnej demolki. Na takich, to nawet amerykanie nie mają mocnych.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

3 komentarzy

  1. W/g mnie WAT to bardzo ciężka uczelnia. Miałem kiedy wykładowcę z tej uczelni. Miał zajebistą wiedzę. Co z tego jak totalnie jej nie umiał przekazać. To są takie indywidualności. Znają swoją wartość i się cenią. Co do ataków DDoS – były, są i nadal pewnie będą. Ale metody obrony przed nimi zostały już wypracowane. Jest cała masa ataków przed którymi trudno się uchronić, a pojawiają się ciągle nowe – wynika to z ciągłego rozwoju oprogramowania. Co do tematu informatyków czy specjalistów w armii to uważam to za bicie piany. W Polsce 3/4 specjalistów (nie tylko z branży IT) traktuje się po macoszemu (wokół informatyków utarły się też mity i dziwne poglądy). Obecnie w naszym kraju zawód primo to handlowiec/marketingowiec w jakiejkolwiek postaci. Cała ta sprawa pewnie związana będzie w jakiś sposób z uzupełnianiem polskiego kontyngentu w Afganistanie.

  2. „Cóż, sam sam samolot (pomijając jego stan techniczny) jest nadal całkiem zacny, ale leciwy sprzęt komputerowy do cyberarmii byłby zupełną pomyłką.”
    Ja bym się nie dziwił jak w magazynach wojskowych znajdzie się jeszcze starszy sprzęt komputerowy, który będzie w stanie „fabrycznie nowy”.

Comments are closed.