9

Maraton MTB w Strzyżowie. Ja tylko na chwilę ;)

Nici z urlopu, jaki sobie zaplanowałem i o jakim marzyła Oblubienica ma Kobieta. Za cel wakacyjnych wojaży obraliśmy sobie rodzime, swojskie morze – ale nie wyszło. Chcąc wybyć za wszelką cenę w ustalonym wcześniej terminie, musielibyśmy nasze sprawy zawodowe porzucić w głupim momencie… No tak wyszło, kurde, niestety – oto są właśnie uroki pracowania na własny rachunek. Staramy się jednak jakoś wakacjować, przeplatając to pracą. Pociesza nas wizja urlopu jesienią. Bałtyk wtedy też jest niczego sobie :)

Ważna rzecz, mili Wy tu, to taka, że wkrótce*, po długich podchodach, dorobię się w końcu własnego portfolio :) Owo *wkrótce może potrwać kilka-kilkanaście tygodni, ale przy czasie, od jakiego sam pomysł żyje, to „wkrótce” jest niczym oka mgnienie :) Domenę dla pf już mam i zajmę się zagospodarowaniem jej jak tylko dokończę stronę, którą obecnie klepię. W swoim portfolio będę chwalił się niektórymi swoimi osiągnięciami, np. stronami wuwu, fotkami, których przybywa i podobno są coraz lepsze, może muzyką – choć tu się zastanawiam, bo od dobrego roku nic nowego nie spłodziłem i w tym temacie już raczej emeryt jestem, oraz swoją kolekcją motyli. W sumie nie zbieram ich, ale jak będzie trzeba, to zacznę ;)

9 sierpnia dałem się namówić kuzynowi baby swej na wypad do Strzyżowa. On – ten kuzyn, w sensie – uprawia kolarstwo chyba górskie ;) Górskie dlatego, że jak startuje, to w wyścigach mtb, ale dodałem „chyba”, bo do pracy (60km w jedną stronę) zdarzało się mu rowerze dojeżdżać, a trudno uwierzyć, aby ta jego rowerowa trasa do firmy prowadziła przez szuwary i pochyłe klepiska. Grunt, że w Strzyżowie wystartował w najdłuższej i najcięższej kategorii „giga”. Najpierw z tego powodu było nieme „łaaał”, które jednak, po 4 godzinach naszego czekania na mecie i wypatrywania go zamieniło się w stęki, kwęki i utyskiwania.

I Strzyżowski Maraton MTB Cyklokarpaty
Kilka godzin na stanowisku – na darmo. Chwila rozluźnienia i akurat wtedy nadjechał :)

6-7 godzin z aparatem w łapie, dobrze ponad tysiąc zdjęć strzelonych i doświadczenie tą drogą zdobyte + pakiet odpowiedzi na wiele dręczących mnie pytań – oto bilans. Tak w ogóle, to nie wiedziałem, że ta bateria tyle wytrzyma! Mówili, że około 500 pstryków +/-100. A tu takiego wała! Ponad 1200 zdjęć na jednym ładowaniu zrobiłem! Owym recenzentom akumulatora starcza on na 500 fot chyba dlatego, że kadrują via wyświetlacz, każdą wykonaną fotkę oglądają po pięć razy zaraz po jej wykonaniu (nie licząc automatycznego podglądu) i mają cały czas włączonego flesza w trybie auto :) Mnie ta bateria zajebiście pasuje, co nie zmienia faktu, że i tak kupię zapasową – niech rezerwowa karta pamięci nie czuje się w torbie samotna ;) Najbardziej szkoda mi migawki.

I Strzyżowski Maraton MTB Cyklokarpaty
Jechali. Ostatni zakręt przed ostatnią prostą :)

Ze zdjęć nie jestem tak do końca zadowolony, ale z faktu ich robienia – owszem. Foty, do których faktycznie się przyłożyłem, podobają mi się, jednak celem wyprawy było spróbowanie nieznanego i eksperymentowanie. Taki mój prywatny maraton prób i błędów, którego wyniki nie powalają, ale stanowią znakomity materiał do analizy swoich poczynań. I w końcu nauczyłem się, aby podczas kręcenia pokrętłami patrzeć na korpus aparatu ;)

Zdjęcia z maratonu – pokazywacz slajdów dla leniwych. Dla reszty linki (poniżej) do galerii

Upublicznione przeze mnie fotki w większej rozdzielczości oglądać można tutaj (PicasaWebAlbums) i tutaj (strona organizatora maratonu). Natomiast w dalszej części wpisu filmik :)O samym maratonie nie chce mi się rozpisywać. Krótko: 9 sierpnia 2009 roku w Strzyżowie odbył się I Strzyżowski Maraton MTB, zaliczany do największego w południowo-wschodniej Polsce cyklu wyścigów górskich Cyklokarpaty. Pogoda pikna, dwie i pół setki zawodników prawie, pokazy skakania na rowerach oraz rzucania i łapania wódki w wykonaniu wymiataczy. Dla głodnych gulasz z makaronem i marchewką na obiad, czyli zestaw przyrządzony z tego, co sponsorzy, pewnie bez konsultacji ze sobą, zafundowali ;) Tak na poważnie, to znane są mi kulisy organizacyjne, ale z mojej perspektywy wyglądało to tak, że jeden dał makaron, drugi trochę mięcha, trzeci marchewkę, czwarty arbuza…. Cała imprezka, to właściwie taki małomiejski, niedzielny piknik, który poza paroma organizacyjnymi wtopkami można uznać za dość udaną rozgrzewkę przed wieczornym koncertem Golców (nie byłem, nie żałuję).

Tyle chyba w tym wpisie. Jakby kto pytał, to a) cholernie zapracowany jestem, b) jestem na urlopie :) Poniżej łapcie krótki video-skrót imprezki. Do następnego :)

Przygotowania do startu, start, pokazy hardkorów, ja na stanowisku i Arthur na zakręcie ;)

Fotografia w subiektywie - subiektywny blog o fotografii

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

9 komentarzy

  1. Gdzie ty fotki udostępniasz? Za 2 linkiem:

    ===
    Witryna zgłoszona jako dokonująca ataków!

    Witryna strzyzowmtb.com została zgłoszona jako witryna stanowiąca zagrożenie i została zablokowana zgodnie z ustawieniami bezpieczeństwa.

    Tego rodzaju witryny mogą próbować instalować oprogramowanie wykradające poufne dane, używające komputera do pośredniczenia w atakach lub uszkadzające system.

    Niektóre szkodliwe witryny celowo rozpowszechniają niebezpieczne oprogramowanie, ale większość z nich to witryny, na które nastąpiło włamanie.
    ===

    A może to twoje zdjęcia tak atakują? :P

  2. @SpeX, a co Ci taki komunikat wywaliło? :) Wiesz, wcześniej przez kilka dni ta strona leżała trupem, więc możliwe, że, jak jest napisane w ostatnim akapicie cytowanego komunikatu „[..]większość z nich to witryny, na które nastąpiło włamanie.”

    @BoDeK, zauważyłem, że dodałeś mnie do obserwowanych ;)

    Dzięki, starałem się – ale nie przy wszystkich fotach ;) Więcej było zabawy z różnymi ustawieniami, ćwiczenie pewnych odruchów i takie tam moje wymysły :D
    Przyznam Ci się, że zepsułem wszystkie fotki ze startu, bo nie popatrzyłem sobie jaki tryb mam nastawiony :) I miałem S z 1/30s, bo przed startem ze sceny przynudzali, to dla zabicia czasu robiłem najazdy (jednoczesny pstryk i zoom) na kamerzystę na quadzie ;) A na filmiku słychać, że burmistrz szybko załatwił sprawę startu i jedyne, co zdążyłem zrobić, to wrócić na miejsce, skąd elegancki widok miałem. I wyszło tak, że śmigających mi 2-3 metry przed obiektywem kolarzy fociłem z czasem 1/30s :D nie popatrzyłem sobie na aparat, tylko kciukiem przestawiłem z ON na OFF zamiast z S na A; włączyłem sprzęta równie szybko, ale o zmianie trybu już zapomniałem :)

  3. @szuman to tak zwany falstart też mi się kilka razy zdarzyło chcąc coś zrobić szybko zapomniałem luknąć na ustawienia aparatu, na ekraniku wszystko wydawało się fajnie ale po wrzuceniu zdjęć na kompa trochę się rozczarowałem. Ale nie ma co narzekać w końcu człowiek uczy się na błędach ;).

  4. To jak tam ostatnio rozwaliłem sporo zdjęć na weselu kuzynki. Dopiero po 30-60m zorientowałem się iż coś jest nie tak :/

  5. @BoDeK, mnie bardziej boli to, że mja miałem świadomość, iż ustawienia zmienić muszę, tylko nie patrzyłem na puchę i na wyczucie przekręciłem nie to, co trzeba ;) A efekt dopiero odkryłem w domu, bo staram się nie używać wyświetlacza, jeśli zależy mi na długiej pracy na jednym akumulatorze.

    @SpeX, a można tak dokładniej wiedzieć, z czym tak wtopiłeś? :)

  6. Ustawiłem sobie za dużą przysłonę dla weselnych zdjęć z flashem. Potem wszystko było ciemne z mega ziarnem :/

Comments are closed.