6

McAfee Internet Security

Miesięcy temu kilka testowałem antywirusy. Zaczęło się od wpisu, w którym chwaliłem swój ulubiony NOD32, później na warsztat wziąłem Eset Smart Security i, za sugestią komentujących, Nortona 2009. Po owej serii wpisów wydawało mi się, że temat programów od bezpieczeństwa naszych maszyn został zakończony.

Bardzo szybko z tego przeświadczenia wyrwał mnie pewien pan, który okazał się być pracownikiem firmy PR świadczącej usługi na rzecz znanej marki McAfee. Zapytał ów pan, czy nie miałbym ochoty przetestować jeszcze produktu McAfee, a dokładnie pakietu McAfee Internet Security. Zaoferował udostępnienie 90-dniowej, polskojęzycznej wersji pakietu, a na pytanie o wersję odpowiedział, że jest to najnowsza (wyjaśnił, że rok przy nazwie jest jedynie symboliczny, bo McAfee aktualizowany jest ciągle; tak sygnatury, jak i sam engine). No, poczułem się wyróżniony, a to, w połączeniu z rosnącym zaciekawieniem rzeczonym pakietem, kazało mi się zgodzić. McAfee Internet Security test recenzja
Z jakiegoś serwisu typu rapid, odsiebie czy cuś zdarłem 80,7 MB, dedykowany mi plik i czym prędzej zabrałem się za instalację.Instalacja McAfee Internet Security [rok bieżący], na tle konkurencji, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Klik, wyodrębnianie plików, licencja, wybór trybów instalacji pomiędzy: instalacja pełna (dla amatorów) oraz instalacja niestandardowa (raczej dla starych wyjadaczy).

Nie jestem fanem pakietów typu internet security. Wolę samodzielnie dobierać programy do poszczególnym zadań (firewall i antywirus, bo żadnych innych nie używam). Zdecydowałem się więc na tryb niestandardowy, w którym to z listy dostępnych komponentów wybrałem dwa: antywir i firewall.

McAfee Internet Security
Komponenty pakietu McAfee Internet Security

W sumie wahałem się w związku z powyższym; jeśli testować, to chyba wszystko, nie? Ale ja mam inne, zarobkowe zajęcia + życie prywatne, więc darmowe ślęczenie i dogłębne testowanie wszystkich komponentów programu w rachubę nie wchodziło… noo… i ten… i koniec końców pozostałem przy wyborze podyktowanym osobistymi preferencjami, bo pozostałych komponentów i tak za bardzo nie miałbym jak przetestować, bo np. pocztę mam w Gmail, a tamtejszy antyspam uważam za mistrzostwo świata. Klamka więc zapadła i kontynuowałem instalację duetu antywirus and firewall.

McAfee Internet Security
Aktualizacja pakietu McAfee Internet Security w trakcie instalacji

Podczas instalacji odbywa się aktualizacja, która obejmuje nie tylko wszelkie sygnatury zagrożeń, ale również silnik programu, co potwierdza, że McAfee jest przez cały czas najnowszy. Mimo wszystko zastanawiam się, jak to wygląda na przestrzeni lat i czy aktualizacje obejmowałyby również interfejs? Jaśniej: czy instalując po raz pierwszy McAfee powiedzmy w 2007 roku, dziś miałbym interfejs jak w najświeższej wersji? Szczerze? W tym przypadku moja ciekawość nie przebija lenistwa i, choć mógłbym ściągnąć wersję sprzed lat, to najzwyczajniej w świecie nie chce mi się tego robić :)

McAfee Internet Security
Okno McAfee Security Center (kliknij na obrazek, aby powiekszyć)

McAfee Internet Security w praktyce ani razu poważniej nie zagrał mi na nerwach. Odczuwalny poziom zamulania pracy systemu na poziomie nieco wyższym niż np. w Nortonie 2k9, ale naprawdę nie ma tragedii. Http, pliki, uruchamiane programy i wszystko inne skanowane jest w podobnym tempie i nie ma takich akcji, jak w przypadku pewnego polskiego antywirusa, gdzie w miarę szybko skanowane było wszystko poza uruchamianymi exe’cami. Taka Opera, która zwykle startuje w około 4-5 sekund, potrafiła uruchamiać się w prawie 15 sekund! Jeszcze większa krzywda działa mi się, gdy uruchamiałem pakiet biurowy dwuklikiem w skojarzony z nim plik.

Pomny tamtych doświadczeń przyjemnie zaskoczyłem się działaniem McAfee. W moim odczuciu wszystkie operacje zajmowały tyle czasu, jakby jednocześnie działały 2 NOD-y i jeden po drugim sprawdzały wszystko z osobna. Myślę, że dużo zależy też od sprzętu, jakim się dysponuje. W moim przypadku, pakietowi McAfee przyszło pracować na 1,5 GB RAM i Celeronie 2,26 GHz i, skoro już jesteśmy przy cyfrach, proponuję rzucić okiem na widok procesów w windowsowskim Menedżerze Zadań:

McAfee Internet Security
Procesy pakietu McAfee Internet Security

Podsumowując: McAfee zagościł u mnie na dobrych 8-10 tygodni. Nie przeszkadzał mi w pracy, przyzwyczaiłem się doń i nawet polubiłem. Karierę swoją zakończył razem z Windowsem, którego musiałem przeinstalować po tym, jak posypała mi się tablica partycji (po testach OpenSuse).

Antywirus i firewall z McAfee Internet Security spodobały mi się dość już przy pierwszym spotkaniu – a to u mnie rzadkość. Z natury jestem wierny swoim przyzwyczajeniom i tak powrót do sprawdzonego tandemu NOD32 plus ZoneAlarm nastąpił dopiero po reinstalacji systemu. Przy McAfee chyba nic złego mi się nie stało, ale testy skuteczności wolę pozostawić jednak tym, którzy mają do tego dryg i odpowiednie warunki. I zajmują się tym etatowo.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

6 komentarzy

  1. I to ma być specjalny pakiet „PRowskich” testów? Bo jak widzę nie dali co nawet instalki iż musiałeś ciągnąć z RSa czy odsiebie, a do tego 90 to niewiele, taki sam okres czasu znajdziesz w „demach” zamieszczanych na DVD gazet komputerowych. A nieraz masz nawet 180 -> Kysperski

  2. Ja niedawno wybrałem Nortona 2009. O wyborze zdecydował głównie fakt że był tanio w pakiecie z Ghostem na którym mi zależało (koniec z długimi reinstalkami Windy i wszystkich programów- przywracanie partycji w 5 minut)

    A sam Norton faktycznie już nie zamula, ba, działa wręcz nieodczuwalnie.

    Też nie lubię pakietów Internet Security – za dużo tych dupereli dla mnie. Liczy się tylko antywir a firewall Visty przy update’ach bezpieczeństwa też wystarcza.

  3. Ja od kilku lat (najpierw na PC, teraz na notebooku) jestem wierny Kasperskiemu. A co do pakietów Internet Security, to wprawdzie na początku jest sporo babrania, bo opcji rzeczywiście zbyt dużo, ale za to potem ma się już święty spokój…

  4. @SpeX, hehe zgadza się :) Instalka, to chyba faktycznie jakaś standardowa testowa, a fakt, że gość to wrzucił na jakiś filehosting? Nie wiem, może taką dał mu McAfee i takową gość rozsyła. Też mnie to zastanowiło, lecz odpuściłem sobie szukanie odpowiedzi i po prostu wspomniałem o tym we wpisie ;)

    @Przemo, Nortona 2009 dobrze wspominam. Na tyle dobrze, że przez chwilę wahałem się, co doradzić swojej :) W końcu padło na Eset Smart Security.

    @Krzychu81[/b], przyznam szczerze, że z Kasperskym nie mam doświadczenia. Odstrasza mnie skutecznie podejście twórców i to zamęczanie kluczami. Nie, że chciałem piracić; chciałem tylko przetestować i już na dzień dobry zamieszanie z kluczem. Odechciało mi się ;)

  5. A może to nie był po prostu PRowiec, a jedynie pośrednik w sprzedaży. Który przez standardowe demo próbuje nagonić sobie nowych klientów?

    Co do Kasperskiego, faktycznie jest tam trochę zamieszania z tym kluczem. Ale szczerze właśnie dzięki temu 180 dniowemu domu i świeżej partii dem od Axel Springer przez ponad rok korzystałem legalnie z tego programu. Potem mi się już nie chciało poświęcić te 10 min na jego reinstalację i go piraciłem.

  6. sądząc po domence w mailu, na pewno PR-owiec; domena firmy PR, a wśród jej klientów właśnie McAfee :)

Comments are closed.