23

Google Chrome – najlepszy wśród reszty

Google ChromeMój prywatny ranking przeglądarek internetowych wygląda następująco: rządzi Opera, a potem długo długo nic i dopiero reszta. Dotąd na czele reszty znajdowały się popularne przeglądarki oparte na Gecko (Flocki, Firefoxy i pochodne), dalej IE7 egzekwo z Konquerorem, a zestawienie zamykały Safari for Windows i staruszek IE6. Do walki o pierwsze miejsce w moim rankingu przystąpił gigant Google, który to raczył wypuścić naprawdę silnego zawodnika. Ów fighter na imię ma Chrome (stąd download) i choć jeszcze zawodowcem nie jest (wersja beta), to już sporo narozrabiał w moim zestawieniu, prześcigając wszystkie przeglądarki z wyjątkiem Opery.
Chrome… naprawdę fajne okienko na internet, w dodatku z wygodnym parapetem. Nawet dziesięciu minut nie potrzeba, aby przekonać się, z jakim impetem Google podeszło do sprawy. Chrome nie jest kolejną niedoróbką-podróbką Firefoxa, ale czymś zupełnie nowym. Co mnie w tej przeglądarce najbardziej ujęło to to, w czym specjalizuje się jej producent: WYSZUKIWANIE. Wyszukiwanie stron w historii, na stronie, w ściąganych plikach… Google kolejny raz pokazuje konkurencji, co to znaczy SZUKAĆ.

Zastanawiałem się, jak najlepiej opisać tę przeglądarkę i niczego sensownego nie wymyśliłem. Serio. Mógłbym pisać i pisać, ale po co? Ta przeglądarka jest tak ciekawa, że po prostu grzechem byłoby nie wypróbować jej osobiście. Ładne, lekkie, miłe w dotyku i w dodatku pachnie :) Takie wrażenie, rzecz jasna; człowiek już tak ma, że jeśli coś ładnie wygląda, to według wyobraźni powinno również ładnie pachnieć i smakować. Jedno tylko w tej przeglądarce mi się nie podoba: vistopodobne przyciski na pasku tytułowym okna. Ciekawy jestem, jak ten element interfejsu będzie się prezentował w wersjach dla pozostałych systemów. Na maczku czy linuchu też Vista? Chyba nie…Okej, tyle przynudzania o Chrome. Naprawdę nie ma sensu się rozpisywać. By dowiedzieć się co nowe dziecię Gugla warte jest, po prostu trzeba je samemu sprawdzić. Inaczej się nie da :) Poniżej kilka zrzutów i taki o filmik (znowu bez narracji, bo ciągle zapominam kupić mikrofon do tych videocastów). A co do przechwałek producenta o szybkim trawieniu skryptów JS – to najprawdziwsza prawda :)

Google Chrome
Dziewiczy wygląd Google Chrome. Przeglądarka tuż po instalacji.
Trochę krzaczy, ale cóż; w końcu polska język – trudna język :)
Google Chrome
W lewym dolnym rogu znikający dymek zamiast stale widocznego paska stanu. Pojawia się tylko wtedy, gdy ma cos do powiedzenia :)
Google Chrome
Tak oto można sobie można pogmerać w stronach już odiwedzonych. Znaleziska ładnie się prezentują :)
Google Chrome
A tu bardziej tradycyjny widok historii…
Google Chrome
Pobieranie plików, do którego zgrabnie podpięto guglowskie wyszukiwanie. Bardzo udany tandem, dobrze by było, gdyby zainspirował konkurencję ;)
Krótki klip video mojego autorstwa. Ktoś już raz pytał o tę muzyczkę lecącą w tle: jest to bicik sklejony przeze mnie, na loopie z jakiejś fleszowej gierki on-line.
Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

23 komentarzy

  1. Mi się osobiście podoba możliwość wyciągania i wkładania zakładek w okno Chroma. Choć nie da się tego jeszcze w wszystkich kierunkach zrobić.

    Raz już mi się Chorom wywalił, a dokładnie audio w wszelakim flashu, z którym zresztą ma tez kłopot bo potrafi go przymulić.

  2. Masz na myśli takie wkładanie/wyciąganie zakładek, jakie ma Opera? Bo jeśli tak, to u mnie działa to bez zarzutu :) A co do stabilności, to mi póki co ani razu się Chrome nie wywalił, nawet nie zamulił, ale i tak bym go nie nazwał „stable” – a choćby za te krzaki.

  3. Nie wiem co jest w Operze. Ale mi chodzi o wyciąganie zakładek z otwartymi stronami do nowego okna. Na zasadzie przeciągnij i upuść.

    Co do błędów Chroma:
    -w gmail nie działa ś
    -nie działa sprawdzanie pisowni, a to właśnie google z swym toolbarem to zapoczątkowało.

    PS.Jak ci się zgłasza Chrom w statystykach?

  4. Chroma zbadałem jak tylko się wczoraj ukazał i jestem bardzo mile zaskoczony.
    Co mnie najbardziej urzekło to:
    -zminimalizowany interfejs a wszystko co potrzebne jest dosłownie na wyciągnięcie kursora
    -przy tworzeniu nowej karty mamy świetny ranking najczęściej odwiedzanych stron (9 pozycji – choć przydałoby się więcej) i ostatnie zakładki, do tego pole search
    -tryb incognito: bardzo przydatny, kiedy nie chcemy przed kimś grzebiącym w historii, demaskować naszej sympatii do Britney Spears.
    -świetne narzędzia podglądu nie tylko warstwy kodu strony ale i stylów.

    Co by się jeszcze przydało:
    -genialnie prosty bloker pop-upów i reklam jak w Operze
    -sprawdzanie poprawności kodu pod prawym klawiszem (jak w Operze)
    -możliwości dopasowania kolorów, tak duża ilość niebieskiego trochę mnie razi, z radością bym zmienił ten kolorek na bardziej neutralny.

  5. a ja właśnie pobrałem Chroma i zaczynam go testować. Na początku zdziwiła mnie mała waga pliku instalacyjnego ale przypomniałem sobie że podobnie jest z DirectX ściągniętym z neta lub Javą firmy Sun. Że ściąga się niewielki plik który dopiero po uruchomieniu pobiera właściwy program. Trudno mi określić ile faktycznie Chrome „waży” ale chyba coś w graniach 10 MB (oceniam po długości ściągania ale nie wiem jaki był transfer).
    Zgadzam się z wami że interfejs nie jest do końca idealny bo mnie też trochę irytuje ta duża ilość niebieskiego jak i przyciski z Viśty. Tym bardziej że mam zainstalowany motyw Windowsa Zune (ten ciemny). W sumie więcej teraz nie napiszę dopiero po kilku godziach surfowania za pomocą Chroma będę mógł obiektywnie i rzeczowo ocenić ten program. Ale zapowiada się fajnie :)

  6. ja właśnie ściągnąłem i mnie zaskoczył błąd przy instalacji: nie zainstalowało. zaraz zobaczymy co z tym zrobić…

  7. Szuman, a jak pachnie to coś? Tzn. czym? Ja używam LISKA ze względu na WebDewelopera. Opera swego czasu wydawała mi się ciężka, nie wiem jak jest przy nowych wersjach. IE ma fajną wtyczkę coś na kształt Developera, ale przeglądarka IE to gówniane gówno i w dodatku z gówna. Na screenach wynalazek google wygląda trochę kanciasto, ale przed momentem pobrałem. Jak znajdę chwilę to się nią pobawię.

  8. SpeX, w Operze jest dokładnie to samo.

    Kacper, może zablokowałeś instalatorowi dostęp do neta? ;)

    AdamDuma, zapach słodki, zalatujący eukaliptusem i wanilią ;) A czy ja wiem, czy tak kańciasto? Kształty mi się podobaja, nieco gorzej z kolorystyką…

  9. A czytałeś umowę licencyjną? W EULA jest napisane, że Google wszystko, co zrobisz przy wykorzystaniu Chrome’a może użyć do własnej promocji… Tyle dobrze, że w PL prawa autorskie są niezbywalne, ale i tak niesmak pozostaje…

  10. Blaha, czytałem te wszystkie newsy o skandalicznej treści umowy licencyjnej, ale to tylko bicie piany ;) Treść umowy to Ctrl+C and Ctrl+V tekstów licencyjnych innych produktów Gugla; w wersji finalnej Chrome’a będzie licencja właściwa :)

  11. Niestety, treść umowy to może być małe piwo z tym co zauważyli niektórzy internauci (sprawdziłem też u siebie). Mianowicie, Chrome po instalacji tworzy też, niewinnie wyglądający lecz ukryty, program „GoogleUpdate.exe”. Sęk w tym że automatycznie wpisuje się on w „zaplanowane zadania” by w czasie bezczynności systemu samoczynnie się uruchamiać, oczywiście w tle, bez jakiegokolwiek powiadomienia czy jawnej oznaki działania. Pytanie: w jakim celu i dlaczego bez wiedzy użytkownika? Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych ale śmierdzi mi to Spywarem.

  12. @przemo: wystarczy na firewallu zablokować ten programik. Wydaje mi się że ten programik sprawdza aktualizacje bo nie wydaje mi się żeb Google tak ryzykowało z programem o otwartym kodzie.

  13. @arek: Sęk w tym że przy okazji dodaje się też do Firefoxa i Opery jako dodatek/wtyczka, oczywiście także o nic nie pytając ani nie powiadamiając co jak i dlaczego. Trochę za dużo tego syfu jak na zwykły update-checker. Nawet jeśli program nie zagraża prywatności (w co można wątpić) to jest 100 innych sposobów na automatyczne sprawdzanie aktualizacji bez robienia userowi bałaganu na kompie i w innych programach (sic!)

  14. co do GoogleUpdate.exe to jest to chyba norma w przypadku aplikacji Gugla instalowanych lokalnie na kompie. Swego czasu testowałem sidebar Google’a i jak dobrze pamiętam tam również taki szit się zakradł. Nie chce mi się sprawdzać, czy to było to, tak czy owak darmocha, więc trzeba się liczyć z niespodziankami w różnorakiej postaci.

  15. Dopiszę, że oprócz tego czegoś do update (szpiegowania), chrome po zainstalowaniu tworzy wiele nowych kluczy w rejestrze systemowym. Na ironię przy próbach wywalenia dostaje się okno z błędami.
    Do wątku komputerowego chciałbym wszystkim poradzić, by przeglądali swoje komputery pod względem porządku. U mnie wentylatorki na chipsecie płyty głównej, i karcie grafiki wyły i słabo chłodziły układy. Efekt Linux wieszał się strasznie. Ostatnio już w ogóle nie ruszył. Windowsa też brało, ale jakoś działał. Na różnych forach psioczyłem na Linuksy :-)) dostawałem rady, by przeinstalować. Oczywiście guzik to dawało. Aż wziąłem do ręki śrubokręt, rozkręciłem obudowę i się okazało, że syf malaryczny mam. A, nie, nie koledzy na blogu, komp był odkurzany dość często! Tenże syf znajdował się pod radiatorami na chipsecie płyty głównej i karty graficznej. Dodatkowo blokował pracę wentylatorów. Wyczyściłem wszystko, posmarowałem pastą i wszystko jest ok! Linux działa bez problemów, Winda też.
    I jeszcze parę zdań o przeglądarkach. Proszę Państwa nie ma nic za darmo, niestety. Firmy tworzą soft w określonym celu. Tak jest z Firefoksem, Operą, IE, Chrome, Googlem, Linuksami. Na każdym firma musi zarobić tak, czy inaczej. Aż się boję pomyśleć w jaki sposób firma Canonnical zarabia na użytkownikach Ubuntu. Przez dwa już lata użytkowania Ubuntu nikt nie potrafił mi wytłumaczyć na jakiej zasadzie działa open soruce. Opisywałem tu kiedyś swoje przeboje z Firefoksem, który puszczał cookie od firm reklamowych typu tradedoubler, doubleclick itd. Miejmy nadzieję, że nie jest to nic złego!

  16. Włodek, to rzeczywiście zaczyna być niepokojące. Dotąd biznes (zarabianie kasy) na produktach Open Source polegał na komercyjnym wsparciu dla produktów, z którego korzystały przede wszystkim firmy wdrażające otwarte oprogramowanie. Novell, Canonnical, Red Hat i inne kasę trzepią na swoich produktach i usługach dedykowanych dla biznesu. Darmowe może im za to pomagać w doskonaleniu produktu tak, aby w komercyjnej odmianie był atrakcyjny. Tak to chyba się kręci. Gdyby było coś strasznie lewego (jakieś spajłery itp) to byłoby głośno, bo kod otwarty i wielu weń zagląda. Opera akurat ma zakmniety kod, ale wiem, że niemałą kasę dostają od dostawców wyszukiwarek, których szukajki umieszczają w Operze.
    Myslę, że i w tym przypadku strach ma wielkie oczy ;)

  17. Tak, tak to wszystko już wiem. Przekopałem internet by się dowiedzieć dlaczego płacimy za Windowsa, Office, Photoshopa, a za Ubuntu, OpenOffice i Gimpa nie! Pewnie masz rację pisząc, że firmy bardziej nastawiają się na wdrożenia w biznesie. Ale na logikę biorąc firm jest mniej, niż użytkowników domowych. Osobiście jestem urzeczony wygodą dystrybucji linuksowych. Wszystko co potrzeba jest od razu. Szkoda jedynie, że firmy produkujące sprzęt nie dodają sterowników pod Linuksa do niego.
    Czytam sobie w wolnych chwilach Twoją książkę o Joomla. Naprawdę fantastyczne pióro. Treść zrozumiała, prowadzi jak po sznurku od podstaw po zaawansowane opcje. Myślałeś kiedyś, by napisać jakiś podręcznik do Debiana? Trzeba przyznać, że masz talent!

  18. Wiesz Włodek, w przypadku Canonnical to na mój gust jest też trochę sponsoringu. Taki Novell, Red hat czy Mandriva mają wersje free swoich systemów, ale mają tez komercyjne, lepsze i ze wsparciem. A Canonnical robi inaczej; Ubuntu jest jedno. Ale Marka stać na to; poza tym sponsorując Ubuntu robi sobie świetny marketing!

    Dzięki!
    Książka o Debianie? Za mało wiem. Poza tym ksiązką musi być atrakcyjna z komercyjnego punktu widzenia, bo jeśli nie będzie perspektyw na zadowalającą sprzedaż, to cięzko będzie namówić kogos, by to wydał.
    Jakiś e-book z praktycznymi poradami sprawdzonymi własnoskórnie – czemu nie :) Ale wszystko wymaga czasu, a tym obecnie nie mogę szastać…

  19. Jeżeli ktoś ceni sobie prywatność to pod tym względem tylko FF prowadzi. Chrome to twór Google a więc wiedzą o tobie wszystko (łącznie z tym co masz w komputerze, co szukasz w necie i wiele wiele innych…). Opera w kwestii prywatności ‚milczy’ (nie mam nic do Norwegów, ale coś tu nie gra), ale jeśli chodzi o standardy sieciowe to z pewnością wiedzie prym. O badzIEwiu nie będę się wypowiadał.

  20. a ja nie polecam chroma. Wieksza strona+ 1 zakladka, pare reklam flash i umiera na wolniejszym kompie. To ja myslalem ze firefox jest wolny, ale po paru dniach testow chrome wracam do firefoxa :P. Przynajmniej widze co pisze w tym okienku a nie jak na chrome czasem ze tekst sie partiami pojawia..

  21. Zastanwiasz się na zakupem sprzętu firmy Dell i zastanawiasz się czym jest Dell DND? Zastanawiasz się dlaczego nigdzie nie ma komputerów z Dell NBD? Na te i inne pytania znajdziesz odpowiedzi na blogu o IT. Dell DND to nic innego jak nowa nazwa gwaracji Dell NBD. Po więcej informacji i opinię zapraszam na bloga o IT.

Comments are closed.