3

Rosja vs. Gruzja – kto rozpętał wojnę?

Wyobraźmy sobie taką sytuację: do bawiącego się w piaskownicy pięciolatka podchodzi piętnastolatek i zaczyna małemu dokuczać. W pewnym momencie pojawia się dwudziestopięciolatek, brat pięciolatka, bierze piętnastolatka na bok i skopuje mu dupę. Później piętnastolatek kwili, że go napadli, że go zbili i prosi o pomoc w zbiciu tego wielkiego, który mu to zrobił.

Stając w obliczu gwałtownej, medialnej burzy informacyjnej, jak pewnie wielu z Was, zastanawiałem się kto mówi prawdę. Z różnych stron napływały przeróżne, często wzajemnie wykluczające się informacje i doklejane do nich sprostowania lub zaprzeczenia. To wszystko poprzeplatane prośbami, apelami i deklaracjami. Tak się jakoś złożyło, że od początku śledziłem informacje dotyczące Gruzji i jak dobrze pamiętam, to Gruzja pierwsza sięgnęła po broń, nie Rosja. I to Gruzja rozpoczęła walki w Oseti, nie Rosja. I to Gruzja jest winna tego, co się stało. Nie Rosja. Po kiego ciula pchali się z karabinami tam, gdzie Rusków pełno. Teren sam w sobie zapalny, a gruziński ogień wymierzony w potężnego wroga. Po co teraz ten lament Saakaszwilego: „ratujcie, pomóżcie, biją nas”. Niech biją, było nie zaczynać.

Niestety konflikt w Gruzji dla niektórych jest doskonałym pretekstem do rozpoczęcia antyrosyjskiego ujadania. Przypominanie Rosjanom o tym, aby nie przeginali pały jest jak najbardziej ok, ale odgrażanie się? Z czym do ludzi, Lechu Kaczyński? Z kijkiem na czołgi? Dawid Goliata pokonał, ale było to dawno temu i w Biblii. Można za Rosją nie przepadać, ale nie wolno tracić obiektywizmu. Reakcja Rosji ostra, ale adekwatna do jej możliwości. Polska zapewne o swoje walczyłaby ogniem, ale prośbami adresowanymi do Waszyngtonu i Brukseli – bo przecież nie wojskiem – i takiego zachowania oczekujemy od innych. Dla Rosji taka operacja to pierdnięcie, a dla nas – lepiej nie myśleć :) I chyba z takiego założenia (by nie myśleć) wyszedł nasz wspaniały prezydent, nieustraszony pogromca Rosji. Wespół z panami władającymi trzema innymi, nadbałtyckimi supermocarstwami – Litwą, Łotwą i Estonią – rzucił pomidorkiem oburzenia w kierunku Moskwy. Rzut niezbyt celny, ale że pomidorek zgniły, bo pamiętający czasy budowy IV RP, to zaczął śmierdzieć. Nie trzeba było długo czekać na rosyjskie zapewnienie o tym, że wkrótce i u nas będzie trzeba długo wietrzyć.

Rozlew krwi, chęć zbawiania świata i utrzymania się w świetle fleszy… rozumiem, że dla niektórych to gra, ale grać z zamkniętymi oczami jedynie słuchając tego, co radzą kolesie? Manifestować i głośno krzyczeć przy każdej okazji każdy głupi potrafi. Za to ciężej jest zachować zdrowy rozsądek i samemu szukać własnej racji – jaka by nie była. Bo po to mamy rozum, aby z niego korzystać. Rozsądnie.

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

3 komentarzy

  1. każdej wojnie towarzyszy propaganda i tak było od zawsze. Co do działań Kaczyńskiego (prezydenta żeby nie było ;) to znamy jego nastawienie do Rosji. Mnie martwi najbardziej to co może się stać gdy Rosja zacznie „dziękować” wszystkim którzy ich krytykowali za akcje w Gruzji. konfliktu nie oceniam bo nie wiem jak to naprawdę było. Media mówią że to wina Rosji ale ta notka przypomina że Gruzja też nie jest wcale taka święta. Myślę że porównanie do dzieci w piaskownicy jest dobre aczkolwiek nie w 100% trafne ;p

  2. Ciekawe porównanie i jest w tym sens. Choć z metra wiem, że trochę Gruzję podpuszczono, żeby zaatakowała Osettie (chyba tak się pisze), zaś sama Gruzja miała nadzieję, że w czasie trwania Igrzysk – Rosja nie zaatakuje. Pomylili się.

    Donald chyba ma trochę więcej racji niż Kaczor, ale nie znam się na tym…
    Ciekawe, czy mocno podrożeje gaz? :)

  3. Porównanie do piaskownicy dla jest nieco zbyt uproszczone. Czego brakuje? nieco historii i „wagi” poszczególnych -latków. Popatrz na to przez pryzmat gangów. Oto mamy jeden, który decyduje na swoim podwórku, nazwijmy go ZSRR i drugi, który decyduje na innym. Nie lubią się, bo skąd ma powstać nić porozumienia? Tak zwany konflikt interesów. Kto miał władze, ten wie, że ciężko z niej się rezygnuje. A jak jest teraz? Spora część podwórka należy do innego gangu. Co i rusz, ten drugi, nazwijmy go NATO, a jego przewódce – USA, zaciąga starych kolegów do swoich szeregów. I nagle pojawia się taki, co wiele nie znaczy, ale poprzez niego może pójść alternatywna rurka z gazem. Ten pierwszy straci siłę, a drugi zyska na dobrym wglądzie w sytuacje. Co robisz na miejscu pierwszego?
    I pamiętaj, że nie tak dawno temu walczyłeś za integralność, tak aby od ciebie nie odszedł ten, co posiada ropę.

Comments are closed.