8

Nie ufajcie ankieterom ;)

ankieta
kocham ankiety…

Lubię wypełniać ankiety, lubię głosować w sondach, a żartować z ankieterkami lubię najbardziej :) Wybaczam im ich upierdliwość: taka ich niewdzięczna praca, a żyć z czegoś przecież muszą. Praca podobno stresująca i to „podobno” w zasadzie mógłbym skreślić, bo gdybym był na miejscu tych ankieterów, to chyba sam bym bił rekordy poziomu cholesterolu we krwi ;) Jednak gdy nadarza się okazja udzielenia ładnej kobietce odpowiedzi na kilka prostych pytań, to nie odmawiam (czasem nawet jakiś upominek można zgarnąć ;)). No ale ankieta ankiecie nierówna. Przypomniała mi się taka jedna, która miała miejsce pod koniec kwietnia. Wrażenia niezapomniane, uraz do ankiet pozostał po dziś dzień, a najciekawsze jest to, że na tą ankietę cieszyłem się jak nigdy wcześniej ;)Koniec kwietnia, ciepło i fajnie na polu, ale siedziałem w domu, bo przyszli neta zakładać. Nagle dzwonek do drzwi: „kogo tam niesie?” – pytam się w myślach. Otwieram i w drzwiach widzę kobitkę, koło czterdziestki, ale wyglądała tak, jak powinna wyglądać moja żona po piętnastu latach małżeństwa ze mną – czyli fajnie ;)
– Dzień dobry
– Dzień dobry
– Przeprowadzam ankietę…
– Super, lubię ankiety
– …i szukam pięknych i młodych…
– Ooo, to dobrze pani trafiła!
– Ale pytanie: czy pije pan wodę mineralną?
– Oczywiście!

W końcu według reklam od wód mineralnych jest się pięknym i młodym ;)

Że też nie przyszło mi do łba, że musi być w tym jakiś haczyk, skoro po domach łażą. Ale pomachała mi taką niewielką karteczką wielkości formularza przekazu pocztowego, więc pomyślałem: super, akurat trochę odsapnę od dźwięków wiertary i niecierpliwości związanej z czekaniem na kilkumegabitowe łącze. Zaprosiłem kobietkę do środka, na co ta jeszcze promienniej się uśmiechnęła, a ja poczułem się jak rycerz… no, prawie jak rycerz, bo w myślach już ściągałem nowe Ubuntu ;)

W pokoju gościnnym wyjęła długopis, a ja lukałem na tą karteczkę, bo ciekawiło mnie, o czym dokładnie będzie ta ankieta. Wiedziałem jedynie, że coś o mineralkach. A na kartce: imię, nazwisko, adres, wiek, status zawodowy (czy jakoś tak), miejsce na mój autograf i TYLE. To ma być ankieta o wodzie mineralnej? Już koniec? Przecież jeszcze wiercą…

Już miałem podziękować za ankietę i powiedzieć, że miło było, kiedy ta kobietka pochyliła się nad torbą i powiedziała: „to teraz przejdźmy do ankiety”. E?
Z torby wyjęła laptopa i etui z płytami… Myślę sobie… nie, nic nie myślę… Rozłożyła tego laptopa, wpakowała doń cedeka i coś tam mruczała o chwili cierpliwości i ładowaniu, a ja z tego wszystkiego rozumiałem tyle, że zrobiła mnie w ch…! Ta ankieta jej się tam instalowała, a ta pani uprzedzała mnie, że niektóre pytania są bardzo głupie. Jak to? Przecież „nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi” – do tamtej pory tak właśnie myślałem, ale po tej ankiecie zmieniłem zdanie.

Pytań było mnóstwo!!!!! Spieszyłem się z odpowiedziami, bo słyszałem, że kończą tego neta, poza tym obiad stygnie, ale i tak siedziała ta baba u mnie ponad 40 minut. Jakie były pytania? A na przykład takie: „do której z widocznych na ekranie wód najbardziej pasuje określenie serdeczna„? Tych przymiotników było dużo więcej: przyjazna, godna zaufania, wesoła, sympatyczna, pomocna, opiekuńcza itp. Serii pytań też było kilka (wszystkie łudząco podobne do siebie), oprócz tego reklamę telewizyjną zobaczyłem i odpowiedziałem na kilka pytań z nią związanych. Goście neta skończyli zakładać, pranie się zrobiło, obiad wystygł, ale dzielnie dotrwałem do końca ;)

Na pożegnanie usłyszałem przeprosiny za te głupie pytania (tym razem już nie mądrzyłem się, że są tylko głupie odpowiedzi ;)) i co mnie rozwaliło: ta miła pani zapewniła mnie, że niedługo rzuca tą niewdzięczną robotę i wyjeżdża do Anglii. Jednak ktoś inny znowu przyjdzie (po to im potrzebne nazwisko i adres) i tym razem ankieta będzie za kasę, tzn. zapłacą mi 50 zł za godzinę psychicznych katuszy. Opłaca się chyba, Żywiec-Zdrój sponsoruje ;) Ankieta była skierowana głównie do młodych ludzi, więc na odchodnym zapytała mnie, czy mogę jej kogoś w moim wieku polecić :) No ba, jasne, że mogę!!! ;)

Podziel się tym wpisem na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Flaker
  • email

8 komentarzy

  1. he he dobre :) ja nie znoszę ankiet itp.
    a co do tematu jeszcze, to która twoim zdaniem była opiekuńcza? :D

  2. przeczytalem to i tylko utwierdzilem sie w swoim przekonaniu ze ankieterzy sa jak dziwki! za kase zrobia wszystko ponizaja sie i lapia kace moralne. Wiem jak jest bo moja ciotka byla ankieterem, miala stolik w domu handlowym i dreczyla ludzi i sama siebie :S

  3. @manuchao, jakby pójśc takim tokiem myślenia, to każdy pracownik jest dziwką, bo za kasę robi, co mu szef każe ;)

  4. Przypadkowo trafiłam na tę stronę szukając opisanych bolączek ankieterów :)
    Pracowałam(do wczoraj!) jako ankieterka. O ile można to nazwać pracą. Sic! Świetnie to wszystko opisałeś. Jakbyś spod palców mi to wyjął :)
    Manuchao napisał :utwierdzilem sie w swoim przekonaniu ze ankieterzy sa jak dziwki!
    Ja się nie zgodzę :D Dziwki zarabiają zdecydowanie więcej ! No może warunki pracy mają bardziej…jakby to nazwać… „niebezpieczne” :]

    Co do pytań w ankietach… radzę tym układającym zmienić dilera. Bo pytania jakieś takie… no śmieszne i głupie… Albo tak głupie,że aż śmieszne. A czas na zrealizowanie… zdecydowanie męczący,dla obu stron.Wierzcie mi :)

    Na koniec bajka z morałem :) z dedykacją dla wszystkich ciężko pracujących.

    Pewnego dnia bardzo zapracowana sowa postanowila nic nie robic zarówno
    cale noce jak i dnie. Byla po prostu przepracowana. Pomyslala sobie, ze
    bedzie sie opier***. Siadla zatem zmeczona na galezi drzewa, jedno
    skrzydlo zalozyla sobie za glowe i odpoczywa wymachujac jedna nózka.
    Nagle biegnie sobie sciezyna zajac:
    – Co robisz sowa?
    – Nic. Opier*** sie.
    – A to tak mozna?
    – A nie widac?
    – To ja tez bede sie opier***!
    Polozyl sie zajaczek pod drzewem. Podlozyl sobie jedna lapke pod glowe
    i wymachuje nózka. Przebiega drugi zajac:
    – Co robisz zajac?
    – Opier*** sie.
    – A to tak mozna?
    – A nie widac?
    – No widze, widze! To ja tez bede sie opier***!
    Polozyl sie zajaczek kolo pierwszego zajaczka. Leniuchuje. Polozyl
    sobie jedna lapke pod glowa i macha nózka w powietrzu. Nagle zza drzewa
    wychodzi wilk. Zjadl jednego zajaca, Zjadl drugiego zajaca, oblizal sie.
    Spojrzal do góry i pyta sowe.
    – Hej sowa, Co robisz?
    – Opier*** sie!
    – A te dwa zajace tez sie opier***?
    – Tak. A jakze.
    Wilk chwile pomyslal i do sowy:
    – No widzisz sowa tylko Ci u góry moga sie opier***!

    Pozdrawiam :)

Comments are closed.