CB Radio - najlepszy antyradar ;)

O najlepszym antyradarze, czyli CB Radiu słów kilka :) Z nostalgią wspominam ten wynalazek. Żaden komunikator tekstowy czy głosowy nie zastąpi radyjka CB. Miałem, miałem i to nie byle jaką stację. Dziś CB Radio służy przede wszystkim kierowcom, głównie TIR-ów: wymieniają się oni informacjami na temat sytuacji na drogach, pytają o drogę i informują o patrolach drogówki – stąd porównanie z antyradarem ;) Dziś miejsce tego niewielkiego urządzenia jest w szoferkach samochodów, a kiedyś… w domach i mieszkaniach CB radio było popularne co najmniej tak, jak dziś komputer podłączony do internetu.Prawdziwy boom na CB Radio miał miejsce w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Na dachach domów masowo pojawiały się anteny stacjonarne, a na parapetach okien samochodowe antenki: kto co chciał. Mój “pierwszy raz” ;) z CB, to chyba rok 1994 – wtedy mój tato przytaszczył do domu antenę, radyjko i zasilacz, by kontaktować się z kierowcami piekarni, której był kierownikiem. Ale na dobre moja przygoda z CB zaczęła się pięć lat później i trwała około dwa lata.

CB Radio (dla tych, którzy pierwszy raz o tym słyszą), to w praktyce niewielkich rozmiarów odbiornik radiowy z nadajnikiem, pracujący w zakresie częstotliwości 27 MHz zarówno w AM (Amplitude Modulation – modulacja amplitudy) jak i FM (Frequency Modulation, czyli modulacja częstotliwości). Tzw. “podstawowa czterdziestka”, to czterdzieści “podstawowych” kanałów, rozrzuconych na przestrzeni 26,960 MHz do 27,410 MHz . Na tym paśmie pracowało każde radio w Polsce. Oczywiście niektóre radyjka posiadały więcej “czterdziestek”: “dolnych” (na niższych częstotliwościach, niż standardowe) i “górnych” – czyli od 27,420 MHz wzwyż. Poszczególne kanały dzieliło 10 kHz.

Używanie radyjka posiadającego “dolne” i “górne” “czterdziestki” było niezgodne z polskim prawem. W praktyce jednak mało kto się podporządkowywał przepisom, tym bardziej, że był okres, kiedy podstawowe czterdzieści kanałów nie było w stanie “pomieścić” wszystkich rozmówców. Mało kto też rejestrował swoje radio w Państwowej Agencji Radiokomunikacji (PAR).

Niektóre radyjka oferowały tzw. “dziury” i “piątki”.
“Dziurami” nazywano odstęp miedzy kanałem 9 a 10 i chyba coś w okolicach kanału 18 (już mi wyleciało z głowy) – odstęp ten wynosił 20 kHz, więc “dziura” to nic innego jak taki ukryty kanał 9 + 10 kHz.
“Piątki”, to z kolei funkcja, dzięki której do każdego kanału można było dodać 5 kHz.

Kanał dziewiąty zarezerwowany był dla służb ratowniczych (Straż Pożarna, Pogotowie, Policja), kanał dziewiętnasty służył kierowcom (tzw. kanał drogowy), a kanał 28 był kanałem wywoławczym, czyli takim miejscem spotkań ;) Polegało to na tym, że każdy, kto w danej chwili nie prowadził rozmowy, włączał sobie ten kanał i czekał, aż go ktoś wywoła lub sam wywoływał znajomych. Do wywołań służyły hasła wywoławcze, potocznie zwane “wywołaniami”. Każdy sobie sam wymyślał proste hasełko (dowolny rzeczownik). Wywołanie musiało być możliwie proste w wymowie, by nawet przy dużych zakłóceniach być czytelnym (rozpoznawalnym).

Kiedy już rozmówcy się spotkali na tym 28, przechodzili na inny, wolny kanał. Jeden z rozmówców proponował, np. “daj dwa wyżej” (czyli kanał 30). Jeśli zaproponowana częstotliwość (vel. kanał) była zajęta, to albo w podobny sposób szukali innego, wolnego, albo szli na skróty i zamiast liczby podawali “pierwszy wolny” – czyli zatrzymywali się na pierwszym wolnym kanale. To rozwiązanie sprawdzało się najlepiej wtedy, gdy obaj rozmówcy mieszkali blisko siebie i mieli podobny odbiór.

Na radiu panowało coś na wzór dzisiejszej netykiety ;) Były pewne reguły, których każdy szanujący się radiowiec musiał przestrzegać. Absolutnie niedopuszczalnym było np. puszczanie muzyki, nie tolerowano chamstwa i wydurniania się. Każdy miał prawo wtrącić się do rozmowy, powtarzając do mikrofonu “brek” (z ang. break). Po usłyszeniu “breka” rozmawiający wpuszczali go do rozmowy lub mówili, że odmawiali wpuszczenia. Ale o ignorowaniu nie było mowy.

Do rozmowy najczęściej włączali się przysłuchujący się (choćby z nudów) radiowcy, kiedy chcieli coś wtrącić (np. podpowiedzieć jakąś nazwę lub wyjaśnić coś, nad czym rozmawiający się głowili). Jeszcze częściej “brekujący” prosili jedynie o “raport” i się szybko żegnali.
Czym był raport? Raport był zwięzłą informacją o jakości łączności: jeśli ktoś chciał dowiedzieć się, jak jest słyszany, to zwracał się właśnie z prośbą o taki raport. Raport składał się z dwóch części: informacji o poziomie sygnału i jakości modulacji (jakości głosu). Jednostką sygnału był “es” (1 S), a liczbę tych “esów” wskazywał wskaźnik sygnału, w który wyposażonych była większość radyjek. Podstawowa skala była od 0 do 9 dB, dodatkowo była jeszcze opcja +30dB (czasem +10 dB – zależy od dokładności skali), ale taki poziom sygnału można było w praktyce osiągnąć tylko z bardzo niewielkiej odległości i najczęściej z potężnym nadajnikiem. Modulacja z kolei była oceniania “na ucho” w skali 1-5 (z plusikami, czyli 5 – to idealna jakość, 4+ to prawie idealna, 4 to dobra, 3 przeciętna itd.).

Pierwsza moja “stacja” składała się z:

  • radio: Alan 78 Plus
  • antena (samochodowa) Lemm 2001 Turbo
  • zasilacz 5/7 Amper

Od takiego sprzętu zaczynałem :) Radyjko wyposażone było w dziesięć “czterdziestek” (pięć dolnych i cztery górne – chyba, nie chce mi się sprawdzać). O ile samo radyjko było raczej przeciętne (dobre, ale były lepsze), o tyle anteny wielu mi zazdrościło. Była to jedna z najlepszych samochodowych anten. Miałem ją zamontowaną na parapecie (drugie piętro) i osiągi miałem bardzo podobne do sąsiada, który posiadał antenę stacjonarną (zwykła, polska tzw. 1/2 fali) na dachu.

Z czasem zacząłem swoją stację ulepszać. Kasę zarobioną na rysunkach (rysowałem humorystyczne obrazki/komiksy dla jednej z popularnych wówczas gazetek z dowcipami) przeznaczałem niemal w całości na zakup nowego sprzętu. W swojej (w sumie krótkiej) karierze miałem kilkanaście anten (samochodowych, balkonowych, stacjonarnych), kilkanaście radyjek, kilka mikrofonów, kilka zasilaczy i troszkę osprzętu (matcher, SWR meter, kamera pogłosowa).

Wojny z sąsiadami
Kto z CB-radiowców ich nie miał? ;) Najgorzej było z moim sąsiadem, który do odbioru telewizji używał anteny szerokopasmowej z dodatkowym przedwzmacniaczem. Dwa razy musiałem wymienić cały kabel (blisko 40 metrów), a jeszcze częściej sztukować :/ Faktem jest, że początkowo nie miałem anteny idealnie zestrojonej i nadawałem na 2,5 raza większej, niż dopuszczalna (4 W) mocy, ale tylko jemu zakłócałem.

Pamiętam jak raz kompletnie szlag go trafił :D Było to już pod koniec mojej kariery z CB. Miałem wtenczas radio wstęgowe (o czym za chwilę), potężny, kilowatowy wzmacniacz i wspaniałą antenę Sirtel 2000. Pewnej nocy robiliśmy z kumplem dalekie łączności (DX), a że było to w godzinach wczesno-porannych, to “leciałem” na pełnej mocy, czyli blisko 1,1 kW. I tak zasnąłem z mikrofonem w ręku. Koło południa przebudziłem się i jeszcze nie całkiem przytomny nacisnąłem przycisk nadawania i w tym samym momencie sąsiadowi się telewizor wyłączył :D Rozbudziłem się, jak w kilkanaście sekund później zaczął walić pięściami do drzwi, a i inni sąsiedzi się zlecieli, bo ich też odciąłem od telewizji.

Napisałem o “wstęgowym” radiu, o dalekich łącznościach – teraz to rozwinę. Standardowo radia CB działały w trybie emisji AM, a niektóre posiadały także opcję FM. Dla bardziej zaawansowanych radiowców były przeznaczone radia z SSB (modulacja jednowstęgowa):

  • USB (wstęga górna)
  • LSB (wstęga dolna)

Działało to w ten sposób, że całą moc nadajnika można było skupić na dolnej lub górnej wstędze fali i wykorzystać do tego propagację jonosferyczną (skupić moc nadajnika i odbić ją od jonosfery, dzięki czemu na przeszkodzie nie stawały żadne pagórki, domy, drzewa itd. jak w przypadku propagacji powierzchniowej).

“Wstęgi” służyły do wspomnianych łączności – DX. Jak dalekich? Ja sam najdalej dotarłem na południe Włoch, a kumpel do Kanady (!). Potwierdzeniem takich łączności były karty QSL – specjalne karty wysyłane pocztą, których stempel potwierdzał autentyczność. Były to gotowe druczki, gdzie umieszczało się informacje zawierane w popularnych “raportach” + datę i godzinę łączności (niektórzy podawali szerokości geograficzne i inne takie bzdety), ale w zasadzie wystarczała zwykła widokówka: chodziło po prostu o to, aby potwierdzić kontakt radiowy z tak odległego miejsca.

DX-owanie wymagało dużej wprawy. Tutaj nie wystarczyło zmieniać kanały: na każdym kanale każdy trzask, każde buczenie czy każdy inny niestandardowy dźwięk mógł oznaczać czyjąś obecność: wtedy należało dostroić się dokładnie, a służyły do tego dwa pokrętła: “Coarse” dostrajało “z grubsza”, a drugie, mniejsze “Fine” bardziej precyzyjnie (30-50 Hz). Warto zaznaczyć, że każde kilkadziesiąt Hz rozbieżności mogło oznaczać koniec łączności.

W tego typu łącznościach obowiązywał język angielski. W praktyce nikt sobie pogaduszek nie ucinał, a jedynie wymieniał istotnymi informacjami, gdyż jakość odbioru była tak mizerna, że… mój tato wszedł raz do pokoju i zapytał “z kim ty gadasz?” ;) Bo faktycznie trzeba było wsłuchać się do tego stopnia, że czasem przestawało się zwracać uwagę na dźwięki z otoczenia. W takich sytuacjach informacje rozmówcy podawało się po literce, mówiąc proste wyrazy zaczynające się odpowiednią literą. Dla przykładu podając swoje imię (Marcin) wymieniałem kolejno: Maria Alfa Roger Canada Inter Nevada. I tak po kolei opisywałem: nazwisko i cały adres :) W odróżnieniu od AM/FM, podczas emisji SSB (wstęgowej), nadajnik pracował tylko wtedy, gdy mówiliśmy, przez co wskaźnik sygnału u rozmówcy zmieniał położenie (jeśli zmieniał ;) ) tylko podczas naszego gadania. Nie wiadomo by było, kiedy ktoś kończy nadawanie i może nas słyszeć, gdyby nie “roger” (rodżer) – krótki sygnał dźwiękowy wysyłany po zwolnieniu przycisku nadawania.

Pierwszym moim radiem ze wstęgami był President CleanTone (jak Clinton), ale szybko wymieniłem go na Alana 87. CleanTone miał cholerne przesiewy (nie trzymał się częstotliwości i często słyszałem, co sie dzieje na sąsiednich kanałach).

Oprócz wspomnianej anteny stacjonarnej Sirtel 2000 (osiem wkręcanych przeciwwag, przezroczysta obudowa cewki z bardzo grubym drutem, mały globusik na czubku, maksymalna moc to chyba 2,5 albo 3 kW), posiadałem domowej roboty, lampowy wzmacniacz (tzw. “dopał”) o płynnie regulowanej mocy dochodzącej do około 1000 W (moc w pewnym stopniu zależała od mocy wyjściowej nadajnika radia). Do tego kupiłem wzmacniacz sygnału odbieranego 40 dB (antena miała chyba 9 dB – albo ciut więcej). Posiadałem także “Matcher” – niewielkie urządzenie wpinane w kabel (radio – matcher – antena). Matcher służył do płynnego obniżania współczynnika fali stojącej (SWR). SWR (a po polsku WFS) wiązał się z poziomem zestrojenia anteny – im niższy SWR, tym lepiej zestrojona antena, a co za tym idzie – mniej zakłóceń TV u sąsiadów ;) Prawidłowo SWR nie powinien być wyższy niż 1,2. Za górną, tolerowaną granicę wzięto 1,5. Moja antena była bardzo ładnie zestrojona: SWR nie przekraczał 1,15 (w zależności od częstotliwości). Na podstawowej czterdziestce mieściłem się w 1,05. Dzięki “matcherowi” mogłem sztucznie obniżyć SWR (do tego stopnia, że miernik SWR nic nie wskazywał, nawet minimalnej “jedynki”), przez co nawet nadawania na mocy 100 W mój feralny sąsiad nie odczuwał :)

Kończąc to wspomnienie CB radia przytoczę pewną sytuację. Przez pewien czas miałem antenę na balkonie (“balkonówkę” Boomerang, ćwierć fali, z jedną ukośną przeciwwagą ze stroikiem), więc kabel przechodził przez duży pokój, w którym spali rodzice. Nadawałem na dużej mocy i nie wiedziałem, że rodzice jeszcze nie śpią i telewizor chodzi. Tym sposobem dowiedzieli się, co robiłem na wagarach :)
Szkoda, że najlepsze lata CB już minęły. Nocnych rozmów żadna konferencja na GG czy Skype nie zastąpi, a DX-y przez internet to nie DX-y ;) Żaden kierowca TIR-a nie krzyknie “break” by zapytać o drogę do jakiejś fabryki czy o miejsce, gdzie stoją dziwki :D Ehh, to były czasy… :)

21
Co o tym myślisz? Skomentuj:

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
rotsap

super artykuł. prosto i jasno.

rozumiem przygoda trwała do 2001 ?

szuman
szuman

dokładnie od września 1998 do końca lutego 2001 (czyli prawie 2,5 roku)

ps. zapachniało ironią

Bazzy
Bazzy

chyba faktycznie w komentarzu “Rotsap” jest ironia, bowiem dla przeciętnego “nie wtajemniczonego” jest ten tekst raczej mało zrozumiały. Nie mniej jednak z przyjemnością przeczytałem ten tekst, bo jestem “w temacie”. Moja “kariera” radiowca trwała niemal 8 lat (od 1995 roku) i czasem zdarza mi się zatęsknić za radyjkiem. Nie robiłem DX-ów ale wstęgowca miałem – President George :)
Pozdrowienia 73

szuman
szuman

ten tekst pisałem już chwile temu i odłożyłem na bok. Niedawno na niego trafiłem i postanowiłem opublikować – takie wspomnienie ;)

73 dla ciebie :)

PiatyElement
PiatyElement

“BREAK” – gdzie te czasy, moja przygoda z CB zaczęła się w 1991r. I dopóki sprzęt był drogi było ok, jednak kiedy staniał a internet nie stał się jeszcze popularny i rozpowszechniony na CB zaczęło panoszyć się gówniarstwo z chamskim, od tamtej pory CB używam tylko w mobilu. pzdr.

waldi
waldi

przypomniały mi sie lata spedzone na słuchaniu , czy miedzy hiszpanem nie pojawi sie jakis egzotyczny prefiks.po 10 latach budowania nowego swiat znów kupiłem super cheetah 5 elementów yagi, jeszcze poszukam mojej starej lampowej zetagi i czas posłuchac, czy jakas japonia sie nie dobija.pozdrawiam 161 at327.waldi

73
73

fajnie sobie powspominać stare złote lata CB :) Pozdrawiam 73

Piotr
Piotr

Dobry tekst – dużo się dowiedzialem, zwłaszcza, że chcę zacząć swoją przygodę z CB. Ten pesymistyczny koniec trochę mnie zasmucił, ale nie zniechęcił. Sadzę, że popularność nie stoi w sprzeczności do frajdy z poszukiwania hobbystów CB’istów.
Piotr

PS Zaczynam od Presidenta George’a (używany)

andrzej

Witam ja równiez robię powrót do przeszłości swoją przygodę zaczynałem w 1990r do 1994r antena bazowa skylab radia:pr valery ,pan ,radiotek{wstegowiec}.
Dzisiaj kurier dostarczył mi antene sam :sunker elite 115 dł150cm na magnes jutro jadę po używkę pr jackson 10w am/fm 25ssb ,to jest radio a nie obecne jakieś tti itp chiński wynalazek na bazę rozważam 1/2 fali a moze 5/8 moze ktos mi pomoze wybrać ?

Sokół W-w
Sokół W-w

zdecydowanie bierz 5/8 fali. Szkoda, że nie napisałeś, jakim budżetem dysponujesz, ale jeśli nie szkoda ci 500-550 zł, to szczerze polecam antenę President Black Pirate! Doskonałe parametry ma i jest warta swojej ceny:

– długość: 527 cm
– 5 przeciwwag
– czułość: 9,9 dB
– SWR poniżej 1,3

Ewentualnie możesz spróbować poszukać używki, ale jest to bardzo rzadko spotykana antena, więc nie napalaj się na to, że kupisz z drugiej ręki. Wsponianą przez autora Sirtel 5/8 fali lub Spectrum 6/8 fali również warto posiadać.

andrzej

Dzieki za pomoc mam okazję kupić od człowieka który sprzedaje mi radyjko antene uzywke 1/2 aż za całe 30 zł a chwilowo kaska sie wyczerpała ,ale za miesiąc lub dwa wymieniłbym na polecaną przez ciebie 5/8
.Pozdrawiam .andrzinsan.
Polkowice/Lubin woj dolnyśląsk

y
y

Swietny artykul !! Uwielbiam czytac wspomnienia techniczne uzytkownikow! Brawo !

andzrej
andzrej

Moja przygoda zaczeła sie na początku roku 1995 do 2000 to był pięny czas jak na jednym kanale było około 10 stacji rozmawiających i tyle samo gumisiów. Moje pierwsze radio był nim alan 18 póżniej łosia kupiłem dla znawców nie musze pisać jaki to model w tantych latach propagacja czasem dawała sie we znaki nie było nawet słychać mobila z 1 km to przechodziłem na monitor i czychałem na propagacje. Miło wpominam…… poznałem mnustwo ludzi i nadal z nimi utrzymuje kontakt.

szuman
szuman

Andzrej, w moim przypadku radiowe znajomości przetrwały do dziś :) Poza tym odnalazłem dwie osoby, które znałem z dzieciństwa, a z którymi przez lata kontakt się urwał :) Pozdrawiam

103

Szuman, cześć. A pamiętasz może że 22 kanał też był wywoławczy? Jeśli tak to znasz mój nick “103”. Pozdrawiam, Mariusz “103”

Juzew
Juzew

hehe 1kW… spoooko :D:D ruscy nawet tyle nie mają :)

szuman
szuman

103, nie, za to kojarzę coś z 33 i 21, ale możliwe, że to były tylko nasze umowne… :)

Juzew, oj, mają mają :) Może nawet w “ręczniakach” :D

zawadzki
zawadzki

siemka powruciłem po 10 lath ale nikogo nie dostałem jest ktos zajteresowany zemnom pogadac

black
black

1KW to wiele? w samochodzie mam lincolna + dopał 1500w czyli kolego 1.5 KW pozdrawiam.

Juzew
Juzew

To świetnie.. naprawdę jest się czym chwalić. Jeśli możesz to wyjaśnij mi bo nie rozumiem co masz z tak dużej mocy w samochodzie?

Jakub
Jakub

Dla mnie kwestia antyradar czy CB to zawsze była kwestia moralna. CB to wiadomo, oprócz samej “funkcji antyradaru” wspaniały “chat-room”, który mimo wszystko nie ochroni przed wszystkimi radarami. Zaś antyradar jest w Polsce nielegalny, i droższy od CB ( no i nie gada :D ). W większości porządnych sklepów motoryzacyjnych dostępne są oba rodzaj urządzeń, jak np na hadron.pl, są tam ceny, specyfikacje – trzeba rozpatrzyć za i przeciw, ale dla mnie CB wygrywa :)